Szukaj:Słowo(a): polski bank komorek macierzystych polski bank komorek macierzystych
ja piore dzieciece ubrania w 40c, a Tosi bielizne w 60 a czasem w 75c. Wrzucam jak popadnie. A prasowac nie prasuje, robi to moj maz.

Marchefka - nasi znajomi maja dziecko, które mialo problem z rogówka i w szwajcarii zrobili jej przeszczep (od niedawna, bo od kwietnia chyba) czy operacje jakąś wlasnie z uzyciem komórek macierzystych pobranych w PL. Okazało się, że rogówka jest jedna z wielu tkanek, które dzieki tym komórkom sie regeneruja. No i mała widzi. Narazie jest na rehabilitacji ale efekty sa znaczace. W polsce nie ma jeszcze az takich postepów jesli chodzi o badania nad komórkami mac. ale na swiecie co chwila slyszy sie o jakims milowym kroku.
dlatego sie zdecydowalismy i tym razem, chociaz tym razem na polski bank komórek macierzystych (po nasza poprzednia firma - activision life, nie dostala pozwolenia na kriostaty - urzadzenia do przewozenia krwi)
Co do usg to miałam po 36tyg, tak kazano mi zrobic jako przedostatnie (ostatnie juz na porodówce).

Krew pepowinowa "pobiera" u nas tym razem Polski Bank Komórek Macierzystych (bo Activision life nie ma pozwolenia na kriostaty). Komórki przechowywane sa w IMID (tosinkowe sa w centrum onkologii). Zapłacilismy ze zniżką bo okazało się, że jak już gdzies sie przechowuje to drugi raz jest taniej.
opłata roczna to w naszym przypadku (18 lat) chyba 300 zl rocznie.
Wychodzę z założenia, ze wole zaplacic niz miec ew. pretensje do siebie za np.17 lat gdy tfu tfu byla by potrzebna.

ja dzis po badaniu. ktg - zapis ok, skurczy nie ma. Badanie gin wykazalo, ze w ujscie zew "dwa palce wchodza" i mam zalecenie ssss z mezem dzis, wieszanie zasłon, szoping jutro i po kilka razy o schodach. generalnie nie oszczedzac sie, to w sobote latwiej pojdzie.
my mieliśmy podpisywać umowę już, czytaliśmy dużo na ten temat, udokumentowaliśmy się z mężem, poza tym w szkole rodzenia była babeczka z polskiego banku komórek macierzystych, zrobila reklame, wszystko wytłumaczyła i byliśmy jak najbardziej za, ale niestety miałam duży kryzys psychiczny w tej ciąży, w pewnym momencie niestety zwątpiłam w to dziecko i że urodzę je zdrowe, a jak wylądowałam w grudniu w matce polce to już w ogóle, wydawało mi się, że nie ma sensu się wysilać... wiem, że to strasznie brzmi, ale tak właśnie było, dziwne, że nie wpadłam w depresję... no i tak zleciało, a to trzeba zrobić chyba najpóźniej miesiąc przed porodem...
krew pępowinowa to przyszłość medycyny i my załujemy, że się nie wyrobiliśmy. przy drugim dziecku na 100 % się zdecydujemy, bo na szczęście jest prawdopodobieństwo, że to "działać" będzie też u rodzeństwa a cena wg mnie nie jest aż tak wysoka... to inwestycja na cale zycie...
Podaję Ci link do Polskiego Banku Komórek Macierzystych
http://www.pbkm.pl/index1...CFQtWtAod1W3CZA
cena z przechowanie 1 kasety do 18 roku życia to 4 tys zł, zresztą znajdziesz tam dokładne cenniki i umowy. Przez chwilę zastanawiałam się nad tym czy zamrozić krew pępowinową, ale gdy szukałam na ten temat informacji znalazłam tez kilka ciekawych artykułów, które mnie jednak przekonały żeby dać sobie z tym spokój. Niestety nie jestem w stanie przytoczyć Ci argumentów, ale ogólnie chodziło o to że przy obecnym stanie wiedzy mamy bardzo małe pole manewru do zastosowania tego typu terapii. Na pewno trafisz na te artykuły jak poszukasz w necie.
@ngel Diana ma rację. Ulotki przedstawiają pobieranie krwi pepowinowej jako najlepszy dar, który można dziecku podarować, bo przecież w razie ( odpukać!) poważnej choroby, zawiera komórki macierzyste, które są w stanie uratowac mu życie. Ale ... i w zasadzie wszystkie "ale" wymieniała Diana. W Polsce oczywiście również są banki takiej krwi i tez słono kosztują, a ja chyba gdzieś czytałam, ze w zasadzie nie ma u nas uregulowań prawnych pozwalających na wykorzystanie tej krwi w wypadku choroby. Szczerze mówiąc gdyby to było takie pewne, nie wahałabym się w ogóle i skądś wykombinowałabym tę kasę, ale tez się waham.

Diana spokojnie, groszek się odezwie, pamiętaj, że to dopiero 21 tydzień i malutek ma jeszcze mnóstwo miejsca!

Rośnie mi pd sercem mała buntowniczka - zaczyna mieć charakterek!
Siedzę w szkole, przechylam się w ciasnej ławeczce, by coś napisać, a tu w brzuszku - łubudubu!!!. Ok malutka, juz Ci robię miejsce...
Leżę sobie na boczku, przewalam się na plecki, a tu łubudubu!!! O żesz ty, orzeszku jeden!!! Charakterek po mamusi.... Che che che....
Lazz, to tak jak ja. Kontroluje regularnie ruchy bo tez boje sie. Kolezanki kuzynka miala taka sama sytuacje jak Twoja znajoma. Wiec panicznie sie boje kiedy mala nie jest aktywna jak zwykle. Tydzien temu tez naplakalam sie bo caly dzien cisza byla. Na drugi dzien oczywiscie nadrobila z podwojna sila . Wiec nie wiem, moze przez to, ze byl taki senny, deszczowy dzien i samej mi sie chcialo tylko spac...
Justin, u mnie tez sa takie klucia w szyjce. Wlasciwie od samego poczatku.
A u mnie generalny remont. Mielismy pokryc podloge w pokoju malej i zrobil sie z tego konkretny remont. Tak wiec moj maz zerwal podloge na calej gorze i kladzie nowe podlogi. Pokoik juz prawie skonczony ale zostaly jeszcze dwie nastepne sypialnie i przedpokoj. Tak wiec do stycznia bedziemy mieli konkretny remont. No ale przymykam oko na bajzelik .
Dziewczyny, czy ktoras z Was kiedykolwiek interesowala sie mrozeniem pepowiny? Aby zatrzymac komorki macierzyste? Siedze nad tym juz kilka miesiecy. Odwiedzilam kilka bankow i ciagle jeszcze nie zdecydowalam sie na ktorys z nich. Z tego co czytalam to w Polsce jeszcze nie jest az tak popularne chociaz jest juz.
Wracajac do meritum sprway, czyli pierwszego postu kolezanki Tares, to czy wiecie, ze istnieja na swiecie banki krwi z pepowiny noworodka. W bankach tych za odpowiednia oplata mozna przechowywac w cryo chlodnicy krew swego dziecka, pobrana z pepowiny.
Jesli kiedys by sie okazalo, ze dziecko ma chorobe genetyczna, to mozna zmanipulowac jego wlasne komorki macierzyste i uzyc w terapii.

Taki bank istnieje tez w Szwajcarii i w Polsce
http://www.pbkm.pl/
to jeszcze na chwilke ja z doskoku znad walizki

olita mam bieżące informacje na temat krwi pępowinowej, gdyż mnie położna poinformowała ostatnio szczegółowo;
zatem musisz liczyć sie z wydatkiem około 3 tysięcy
Polski Bank Komórek Macierzystych S.A - cennik

2300 pobranie
600 zestaw pobraniowy
400 roczny abonament za przechowywanie komórek macierzystych

ps.widze, że mam jakąś promocyjną broszurkę, bo ceny na sronie jeszcze wyższe
Joana
My zdecydowaliśmy się zdeponować krew naszego synka w Polskim Banku Komórek Macierzystych przy Centrum Zdrowia Dziecka. Wiem, że teraz mają ofertę świąteczną: pobranie ok. 1000 zł i opłata wstępna (płatna od razu 600). My się trochę pospieszyliśmy i mamy opłatę pobraniową 1700 i wstępną 500, ale dostaliśmy fotelik Maxi-Cosi dla dziecka.
Opinie są różne. Słyszałam, że krwi pobierają tak mało, że wystarcza do leczenia dziecka do ukończenia 5 roku oraz ze w razie choroby i tak szuka się dawcy, bo z własnej krwi nie odtwarza się szpiku kostnego. Za to krew może wykorzystać matka i ojciec oraz rodzeństwo (przy założeniu, że krwi wystarczy ).
My zaryzukowaliśmy i mam nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli z niej skorzystać
pozdrawiam
No to tak:
1. płacimy 600 zł - cena zestawu do pobrania, pobranie (wyszkolony personel szpitala) i transport
2. najpóźniej 14 dni po porodzie 1699 zł(promocja do 31 lipca) - niezbędne badania i analizy, zamrożenie i przechowanie przez pierwszy rok
3. 400 zł - roczna opłata za przechowanie

Jest to oferta Polskiego Banku Komórek Macierzystych

Niby powalające te ceny, ale jak powiedziałam mężowi że roczna składka na ubezpieczenie jego autka wynosi 1600 zł to zmiękł i kazał się decydować...
Naprawdę się napaliłam, ale coś mnie tknęło i postanowiłam jeszcze troszkę poszperać w sieci i popytać tu i tam wszelkiej maści ciał medycznych.
Jak się okazało wcale nie jest tak różowo jak zachwalał przedstawiciel banku. Niewątpliwie ma to wielką przyszłość, ale póki co eksperymenty, nawet te zakończone powodzeniem, nie dają gwarancji, że w każdym przypadku komórki pomogą. Poza tym częściej komórki mają zastosowanie u innego dziecka niż dawca (nasza dzidzia) - tylko 17 przeszczepów na całym świecie to te z własnych komórek.
Zatem na dzień dzisiejszy się wstrzymujemy - pomyślimy przy następnym jeszcze raz
bardzo dziękuję wam za wszystkie opinie, choć przyznam, że mam teraz jeszcze większy mętlik w głowie. Poniżej napiszę kilka informacji, które otrzymałam od firmy zajmującej się gromadzeniem krwi pępowinowej, więc może być to po prostu marketing, ale zacytuję jakie informacje podali:

1. Prawo dot. przechowywania krwi pępowinowej właśnie powstało i reguluje je ustawa dot. banków krwiodastwa

2. Krwi pępowinowej jest mało ale specjalistyczne kliniki potrafią już mnożyć komórki macierzyste w niej zawarte, więc wystarcza ich dla osób dorosłych

3. Krwią pępowinową (jeżeli występuje zgodność) można leczyć też rodzeństwo dziecka

4. W Polsce jest 5 szpitali, które wykorzystały już w leczeniu krew pępowinową

A to prywatna opinia mojej ginekolog - banki krwi pępowinowej jak najszybciej chcą podłapać teraz klientów bo podobno mają wejść alternatywne metody uzyskiwania komórek macierzystych, znacznie prostsze i od dorosłych osób. Inna sprawa, że jest to jeszcze etap badań i różnie z tym może być.

Podkreślam, że to co napisałam znalazłam w materiałach promocyjnych. Sama nie podjęłam jeszcze decyzji jak postąpić, koszty jednak są duże
Tak myślałam że to Ty Misia , ja mam wybrane 3 firmy i zastanawiam się nad Cryo-Save. Wybrałam jeszcze Progenis właśnie i Polski Bank Komórek Macierzystych. W tej pierwszej można 4 krotnie pobierać komórki z jednej próbki nie rozmarażąc wszystkiego, a w tych dwóch pozostałych można zamrażać w dwóch kasetkach i nie wiem czy ta kasetka starcza na jedną próbę czy też na 4.
To sa dane z 2005 roku, jak na rozwój medycyny to chyba trochę przestarzałe



zgoda, w takim razie podeslij bardziej aktualne dane, stwierdzajace, ze komorki macierzyste z krwi pepowinowej sa z powodzeniem wykorzystywane w wielu chorobach:P

Nie kwestionuje wagi tej metody w medycynie przyszlosci, ale jak dla mnie zanim naukowcy odkryja jak efektywnie wykorzystywac komorki macierzyste (np produkowac za ich pomoca organy zastepcze do transplantacji) minie tyle czasu, ze krew pobrana od dziecka nie bedzie sie nadawala do niczego
No i pytanie, czy faktycznie takie banki ja preparuja i przechowuja wlasciwie...
(informacja sprzed roku, ze polskie banki dzialaja bez akredytacji:
http://e-rodzina.dashofer...ct=art&id=3973)

Choc z drugiej strony cuda sie zdarzaja, zwlaszcza w medycynie i np za rok moze nastapic przelom.

Tymczasem znalazlam jeszcze jeden ciekawy artykul:
komorki macierzyste znaleziono rowniez w wodach plodowych
http://e-rodzina.dashofer.pl/?sect=art&id=5215

Osobiscie wole zainwestowac w tradycyjna polise dla dziecka...
My zamrozilismy, wybralismy Polski Bank Komorek Macierzystych.
Dobra oferta (cenowo tez), wspolpracuje z Centrum Zdrowia Dziecka.
( http://www.pbkm.pl/ )
A co do Pana Jędrzejczaka, to tylko jego opinie znalazłem na NIE.
Z jakim lekarzem bym nie rozmawial, wszyscy są na TAK.

Pewnie ze ta metoda leczenia jest młoda i moze sie okazać ze będzie to ślepa uliczka,
ale co jeśli nie???

PS.
Pani ktora do nas przyszła z PBKM to sąsiadka z Chełmonskiego 7 lub 9 nie pamietam dokladnie
Drogie przyszłe mamy co sądzicie na ten temat. Myślałyście o tym Czy jesteście zdecydowane na rego typu zabieg

Polskiego Banku Komórek Macierzystych.
Banki krwi pępowinowej - polisa na życie czy naciąganie naiwnych?
W Polsce upowszechnia się moda na zamrażanie krwi pępowinowej noworodków, która ma być, jak to głoszą banki zajmujące się jej magazynowaniem, „biologiczną polisą na życie”. Trzeba zapłacić za to około 10 tys. zł. Niektórzy naukowcy nie wierzą jednak w zbawienną moc tej krwi i podważają sens jej przechowywania. „Pępowinowi bankierzy” mają przeciwne zdanie, poparte zresztą też naukowymi opiniami. Gra toczy się o rynek wart kilkadziesiąt milionów złotych.


Kiedy byłam w ciąży interesowaliśmy się tematem ale w końcu nie zdecydowaliśmy się.
Potem przez to samo przchodził brat Nazira - on jednak przyłożył się do tematu bardziej i jedną z ciekawostek jaką mu powiedział jakiś profesor do którego trafił to to, że krew ta ma największą wartość w chwili pobrania natomiast z biegiem lat traci na wartości. I tak po roku już tylko 50% tej krwi do czegokolwiek się będzie nadawała.........
Na razie to science fiction i takich terapii obiecywać nie wolno. Jako naukowiec i lekarz mam jednak nadzieję, że kiedyś nauczymy się leczyć komórkami macierzystymi. Pamiętać jednak warto, że komórki macierzyste pobierać można nie tylko z krwi pępowinowej, ale także z innych tkanek, nawet dorosłego już organizmu


Ja tak naprawdę dalej nie wiem czy warto w to inwestować niemniej jednak interesuję się tematem bo............a nuż kiedyś naprawdę będzie to miało sens??? a może będę miała jeszcze dziecko i wtedy będę wiedziła co robić??
W końcu ub.r. komercyjne banki krwi zarejestrowały stowarzyszenie mające bronić ich praw. W tej chwili stoi przed nimi niewesoła perspektywa. Jeśli nowa ustawa transplantacyjna wejdzie w życie wcześniej, nim minister zdrowia wyda im licencje, to banki w myśl prawa będą musiały zaprzestać działalności. Zwolnią ok. 150 pracowników, a komornicy za niespłacone kredyty zlicytują majątek właścicieli. Co się stanie ze zgromadzoną krwią? Jeśli trafi do zlewów lub szpitalnych spalarni, rodzice kilkunastu tysięcy dzieci zażądają zwrotu około 45 mln zł już wpłaconych pieniędzy. Kto za to odpowie?


A co Wy o tym myślicie?

krew

„ BO W ŻYCIU NAJWAŻNIEJSZE JEST ŻYCIE…”

Fundacja „ISKIERKA”(www.fundacjaiskierka.pl) w imieniu rodziców zwraca się z apelem o pomoc finansową:

ŁUKASZ WÓJCICKI ma 10 lat i mieszka z rodzicami w Czeladzi. Bardzo kocha zwierzęta, zarówno kudłate psiaki, jak i dinozaury. Właśnie rekonstruuje sobie szkielet jednego z nich,
a w między czasie chętnie zdobywa kolejne poziomy w wirtualnym świecie gier komputerowych. Bardzo cieszył się na wyjazd na „zieloną szkołę” nad polskie morze. Jednak w październiku 2007 roku zaczął odczuwać bardzo silne bóle pleców, rąk i nóg. W listopadzie zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę limfoblastyczną i trafił pod opiekę Centrum Pediatrii i Onkologii w Chorzowie. Chemioterapie przerywane były z powodu zakrzepicy żył głębokich biodrowych i udowych, czy zapalenia trzustki. Obecnie jest przygotowywany do przeszczepu komórek macierzystych od dawcy niespokrewnionego, którą przejdzie w maju w Klinice Transplantacji Szpiku Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu. Jeśli wszystko będzie dobrze, może jeszcze tego lata zobaczy wymarzone morze…

Pieniądze, które uda nam się zebrać, umożliwią rodzicom Łukasza pokrycie kosztów związanych z leczeniem, które często są po stronie rodziny. To na przykład zakup dodatkowych leków, dojazdy i pobyt z dzieckiem w szpitalu, środki higieny czy czystości. To wydatki, które w długotrwałym procesie leczenia, często przekraczają możliwości finansowe rodziców. Dlatego bardzo jest potrzebna jest Państwa pomoc!

Każdy, kto zechciałby finansowo wesprzeć Łukasza w walce z tak trudną chorobą, może to zrobić wpłacając pieniądze na specjalne konto:

Fundacja "ISKIERKA" na rzecz dzieci z chorobą nowotworową
Warszawa 00-838, Prosta 69
ING Bank Śląski o/Zabrze
nr konta: 30 1050 1588 1000 0023 0342 1412 na hasło: "Dla Łukasza Wójcickiego”
Krew pępowinowa – cudowne komórki macierzyste

Autor artykułu: Tomasz Steinbach
Konsultacja medyczna: doc. dr hab. Jan Sabliński

Wiele nieuleczalnych chorób może być już wkrótce leczonych przy wykorzystaniu komórek macierzystych pochodzących z krwi pępowinowej. Ciąża to okres, w którym warto zapoznać się z cudowną mocą komórek macierzystych i zastanowić nad zdeponowaniem krwi pępowinowej w specjalnym banku. W końcu każdy rodzi się tylko raz, taka okazja więcej się nie powtórzy.

Komórki macierzyste

Komórki macierzyste to pierwotne komórki ludzkiego organizmu, zdolne do samoodnawiania i potencjalnie do przekształcenia się w każdy typ komórek ludzkiego ciała. To z nich rozwijają się wszystkie części naszego organizmu: kości, nerwy, mięśnie, skóra, organy i komórki krwi. Im starsze komórki macierzyste tym ich zdolność do przekształcania się jest mniejsza. Dlatego naukowcy wiele uwagi poświęcaj embrionalnym komórkom macierzystym, jednak dylematy moralne skłaniają świat nauki do poszukiwania innych sposobów pozyskania tego typu komórek. Dziś „młode” komórki macierzyste pozyskiwać można z krwi pępowinowej.

Krew pępowinowa

Pępowina, która łączy mamę i płód ma długość około 60 cm. Za jej pomocą dziecku dostarczany jest tlen i substancje odżywcze.
W momencie porodu, ale jeszcze przed urodzeniem łożyska istnieje możliwość pobrania krwi pępowinowej. Jest to ta część krwi płodu, która pozostaje w naczyniach pępowiny oraz w naczyniach łożyska po odpępnieniu . Pochodzące z niej komórki macierzyste posiadają bardzo dużą zdolność namnażania się po przeszczepie, stanowią więc doskonałe „lekarstwo” w terapii wielu chorób.

Leczenie komórkami macierzystymi

Od wielu już lat stosuje się leczenie komórkami macierzystymi. Do niedawna ich głównym „dostawcą” był szpik. Jednak zastosowanie komórek pochodzących z krwi pępowinowej stwarza całkiem nowe możliwości. Po pierwsze, dzięki przeszczepom komórek z własnej krwi pępowinowej zapewniona jest pełna zgodność tkankowa. Po drugie, znalezienie właściwego dawcy szpiku to często niezwykle długi proces, którego końca wielu chorych może nie doczekać, a komórki macierzyste zdeponowane w banku komórek macierzystych są zawsze „pod ręką”.
Przeszczepy komórek pochodzących z krwi pępowinowej zdecydowanie rzadziej powodują powikłania o podłożu immunologicznym.

Jakie choroby leczy się wykorzystując komórki macierzyste?

Lista chorób, które wg naukowców mogą być leczone z wykorzystaniem komórek macierzystych stale się powiększa. Część z nich prezentujemy w poniższej tabeli.



Warto odnotować, że w laboratoriach naukowych trwają także badania m.in. nad terapią choroby Alzheimera, Parkinsona, stwardnienia rozsianego, rekonstrukcji kości i chrząstek.

Deponowanie krwi pępowinowej

W Polsce pobieraniem i przechowywaniem krwi pępowinowej zajmują się wyspecjalizowane banki komórek macierzystych. Sam proces pobierania krwi jest całkowicie bezbolesny i bezpieczny zarówna dla mamy, jak i dla maleństwa. Bank pobiera opłatę za pobranie i zdeponowanie krwi oraz roczne opłaty za jej przechowywanie.

Proszę o opinię i praktyczne wskazówki dziewczyny,
które być może już taki dar swoim dzieciom ofiarowały

Proszę również o wszelkie związane z tematem informacje i przemyślenia.
Wklejam link do pisma Mamo to ja, niestety artykuł jest już nieaktywny,
z innego forum przeklejam:

fragment artykułu z listopadowego "Mamo to ja"
"Specjalisci - a wPród nich prof. Wiesław Jędrzejczak- Krajowy konsultant ds. hematologii - ostrzegają, że nasze polskie banki komercyjne nie mają akredytacji. Zgodnie z prawem nie można od nich pobierać próbek do przeszczepu. Zmieni się to, gdy w Polsce zacznie działać ustawa wzorowana na prawie UE. Wtedy specjaliPci zbadają pracę banków i wydadzą certyfikaty. Decydujac się dziP na jakiP bank, tak naprawdę nie wiemy czy będzie on działał za dwa lata"

.. i z innych fragmentów:
wg. ww. prof - konsultanta ds. hematologii - zamrażanie dzisiaj komórek macierzystych swoich dzieci z nadzieją, że w przyszłoPci będą one w stanie uratować im życie jest, jego zdaniem, wypadkową wiary i majętnoPci rodziców (Koszt pobrania na samym wstępnie to 2-3 tyP. zł, koszt przechowywania to kilkaset zł rocznie)
i dalej:
"Mało kto wie na przyklad, że iloPć komórek macierzystych pobranych z krwi pępowinowej jest naprawdę niewielka. W razie potrzeby starczy jej jedynie dla osoby ważącej do 40 kg. - czyli dziecka (dr Piotr Rzepecki - Kierownik OProdka Przeszczepiania Szpiku Centralnego Szpitala Klinicznego MON w Warszawie). Tymczasem większoPć z niewielu chorób, które dziP da się leczyć za pomocą tych komórek dotyka osoby dorosłe. A nie znamy jeszcze metody rozmnażania się komórek macierzystych. Chory dorosły będzie i tak więc musiał skorzystać z komórek pobranych od innego dawcy.
Choroby, które można leczyć tą metodą, są tak naprawdę niezwykle rzadkie. Na setki tysięcy próbek zamrożonych w bankach na całym Pwiecie, do tej pory użyto zaledwie 20 z nich i to często dla krewnych dziecka, od którego krew pobrano.
Po trzecie próbka, próbce nierówna jakoPcią. Nie więcej niż 80% pobranych porcji nadaje się do użycia. W wielu komórek macierzystych jest za mało, lub są złej jakoPci, zdarzają się porcje zakażone. Czy banki informują o tym klientów? Tego nikt nie kontroluje.

Nie wiemy również jak długo można przechowywać próbki bez szkody dla nich. Najstarsze maja dziP zaledwie 17 lat. (...)"

Sam prof. dla swojej wnuczki komórki macierzyste zamroził.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że wyżej są tylko fragmenty - nie dotarłam do całoPci. Może ktoP ma?

Wciąż nie podjęliPmy decyzji - ja jestem bliższa na "tak" a Jaro jest bardziej sceptyczny. Nie wiem, czy będzie nas stać na taki wydatek - boję się także, czy za jakiP czas nie okaże się on "niepotrzebnym wydaniem kasy"

Co Wy o tym myPlicie? Czy któraP z Was jest już zdecydowana (obojętne, w którą stronę)?
Pomóżmy 10-cio letniemu Łukaszowi choremu na białaczkę
29.08.2008
Łukasz Wójcicki

W dniach 30-31 sierpnia 2008 roku, na terenie CZELADZI organizowane będą różne formy kwesty publicznej na rzecz chorego na białaczkę 10-cio letniego Łukasza Wójcickiego. Akcja charytatywna jest inicjatywą mieszkańców miasta i odpowiedzią na apel Fundacji ISKIERKA (www.fundacjaiskierka.pl), której podopiecznym jest chłopiec.

30.08.2008 podczas Festiwalu Muzyki Reggae REGGENERACJA w Parku Grabek (godz. 14-23, wstęp wolny) odbędzie się zbiórka do skarbony stacjonarnej, która znajdowała się będzie na stoliku pod parasolem z logo Fundacji Iskierka.

31.08.2008 podczas TURNIEJU PIŁKI NOŻNEJ

- podczas TURNIEJU PIŁKI NOŻNEJ boisku przy Miejskim Zespole Szkół (ul. Szkolna 6, początek od godz. 9.00) odbędzie się także zbiórka do skarbony stacjonarnej a zawodnicy uczestniczący w turnieju wpłacą wpisowe na rzecz Łukasza.

- od godz. 12 do 18 w zabytkowym tramwaju na linii 22 (Czeladź Pętla-Czeladź ul. Grodziecka-Centrum M1), kwestować będą wolontariusze akcji

- od godz. 16 podczas DOŻYNEK (ul. Auby) organizowanych przez UM w Czeladzi, także będzie przeprowadzana zbiórka pieniędzy na pomoc dla Łukasza (wolontariusze z puszkami kwestarskimi, skarbona stacjonarna pod parasolem Fundacji Iskierka)

Gorąco zachęcamy wszystkich miasta oraz regionu do wsparcia inicjatywy!

ŁUKASZ WÓJCICKI ma 10 lat i mieszka z rodzicami w Czeladzi. Bardzo kocha zwierzęta, zarówno kudłate psiaki, jak i dinozaury. Właśnie rekonstruuje sobie szkielet jednego z nich, a w między czasie chętnie zdobywa kolejne poziomy w wirtualnym świecie gier komputerowych. Bardzo cieszył się na wyjazd na "zieloną szkołę" nad polskie morze. Jednak w październiku 2007 roku zaczął odczuwać bardzo silne bóle pleców, rąk i nóg. W listopadzie zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę limfoblastyczną i trafił pod opiekę Centrum Pediatrii i Onkologii w Chorzowie. Chemioterapie przerywane były z powodu zakrzepicy żył głębokich biodrowych i udowych, czy zapalenia trzustki. Obecnie jest w trakcie rekonwalescencji po przeszczepie komórek macierzystych od dawcy niespokrewnionego, którą przeszedł w Klinice Transplantacji Szpiku Onkologii i Hematologii Dziecięcej we Wrocławiu.

Pieniądze, które uda nam się zebrać, umożliwią rodzicom Łukasza pokrycie kosztów związanych z leczeniem, które często są po stronie rodziny. To na przykład zakup dodatkowych leków, dojazdy i pobyt z dzieckiem w szpitalu, środki higieny, czystości, czy niezbędnej adaptacji pomieszczeń mieszkalnych. To wydatki, które w długotrwałym procesie leczenia, często przekraczają możliwości finansowe rodziców. Dlatego bardzo jest potrzebna jest Państwa pomoc!

Każdy, kto zechciałby finansowo wesprzeć Łukasza w walce z tak trudną chorobą, może to zrobić wpłacając także pieniądze bezpośrednio na specjalne konto:

Fundacja "ISKIERKA" na rzecz dzieci z chorobą nowotworową

Warszawa 00-838, Prosta 69

ING Bank Śląski /Zabrze

nr konta: 30 1050 1588 1000 0023 0342 1412 na hasło: "Dla Łukasza Wójcickiego"

- NaszeMiasto.pl
http://bedzin.naszemiasto...nia/891389.html



Myślę, że akcja ma szczytny cel. Choć osobiście nie lubię takich akcji, gdyż uważam że to państwo zabierając nam podatki powinno pokrywać wszelkie koszta leczenia. Tym razem jednak przełamę się, do czego i Was gorąco zachęcam. Okazji jak przeczytaliście będzie wiele, więc myślę, że i Wy wspomożecie Łukasza i jego rodzinę.
Cześć Kinka! mimo że odpowiedziałem ci na tę pytanie smsem dość lakonicznie, to powiem jeszcze 2 słowa tutaj z 2 przyczyn (dlatego 2 słowa, żeby pasowało) Nr 1 i Nr 2.

1. dlatego, że ma to byś setna (Nr100) wiadomość na tym forum!!!! Yes yes yes. (ciekaw jestem kiedy w encyklopediach pod hasłem K.Marcinkiewicz pojawi się - "autor słynnego powiedzenia yes yes yes, od kilku wieków często używany wśród polaków w ramach pokazywania zadowolenia). To było pierwsze słowo!

2. Z tymi komórkami z krwi pępowinowej (KP) jest tak, że z jednej strony co raz więcej na świecie są one używane w przeszczepieniach. To prawda. Ale w prawie 100 % są one używane w allogenicznych przeszczepieniach! Wiecie wszyscy co to znaczy! W większości przypadkach to u dzieci, albo u dorosłych, którzy mało ważą (czyt: chińczycy, japończycy...), dlatego,ze najczęściej dorośli ważą na tyle dużo, że liczba komórek macierzystych zawartych w materiale KP jest zamała! Natomiast, żeby te komórki zastosować u tego samego człowieka, kto jest ich szczęśliwym producentem - to tylko pojedyncze przypadki. Dlaczego?
Dlatego, że generalnie rzecz biorąc choroby, które się leczy za pomoca komórek macierzystych nie jest statystycznie tak dużo. A jeśli już - to najczęściej potrzeba komórek od innego dawcy, a nie autologicznych!
Więc - osoba która ma zamrożoną KP, to najpierw musi zachorować na chorobę taką,która dobrze sie leczy za pomoca autologicznego przeszczepienia komórek, a po drugie, ważyć ok. 20 kg. Takie prawdopodobieństwo jest niemal niemożliwe. A jeśli nawet, akurat te 2 warunki zostana spełnione, to istnieje coś takiego jak mobolizacja komórek własnych własnych do auto przeszczepienia, co nie jest generalnie rzecz biorąc ani zabardzo skomppilikowanym, ani zabardzo groźnym zabiegiem. Oczywiście, może to się nie udać, ale w tym przypadku już muszą się spotkać te 3 warunki (3 x yes ) Więc!. choroba, 2, ciężar ciała, 3 niemożność zbierania komórek. Takie prawdopodobieństwo jest już prawie abstrakcją!
Więc - Używanie tego argumentu - że trzeba zamrozić KP bo mozna będzie dziecka życie uratowqać, jest wysoce naduzywane przez komercyjne banki KP, aby sobie zarobić!
Natomiast, jak najbardziej promuje się "charykatywne" magazynowanie KP jako materiał allogenicznych komórek macierzystych. I to jest coś, co na świecie coraz bardziej się rozwija, promuje i ma swoje efekty - co raz więcej przeszczepem z KP - allogeicznycj. W Polsce, niestety to też nie jest załatwe, ponieważ NFZ nie posiada pieniędzy, aby magazynować KP. Więc, aktualnie tego nie można właściwie zrobić, nawet w celach charytatywnych, tak jak dawcy szpików. Smutne! Ale taka rzeczywistość.
Jest jeszcze 3-cia strona medalu - dla szczególnie "bogatych" albo ambitnych
Można na wszelki przypadek zamrozić KP dziecka, - a nóż za 25 lat t tego materialu da się zrobić coś, o czym teraz nawet marzyć nie da się? A jeśli nie za 25, to może za 50? Dlaczego nie? W takich przypadkach - gorąco popieram taki GEST wobec dziecka (zwłaszcza 50-letniego)
Pozdrawiam ponownie, i przepraszam za wylewność dziś.
T
Krew pępowinowa to biologiczna polisa dla dziecka – zapewniają banki komórek macierzystych. I tysiące matek słono płacą za tę polisę, choć może być nic niewarta
Na plakatach w polskich szpitalach uśmiechnięty bobas tuli się do mamy. Mama też się uśmiecha, bo wie, że jej dziecko będzie szczęśliwe i zdrowe. Dlaczego? Właśnie oddała do zamrożenia krew pępowinową swojego potomka.

Z ulotek w szpitalach dowiemy się, że krew pępowinowa to prawdziwy skarb. To komórki­ macierzyste, które służą organizmowi człowieka­ do regeneracji szpiku kostnego. Leczą­ nowotwory, zawały i cukrzycę. A w przyszłości­ będzie z nich można zrekonstruować ludzką tkankę. Nawet serce albo wątrobę.
Co najważniejsze­ – zapewniają ulotki – krew pępowinowa zawiera kilka razy więcej komórek macierzystych niż krew człowieka dorosłego. Wystarczy tylko oddać ją do jednego z kilku istniejących­ w Polsce banków, w których przechowywane jest kilkadziesiąt tysięcy jednostek krwi od wielu tysięcy polskich matek. Dokładnych statystyk­ nie ma, ale szacuje się, że na krew pępowinową polskie matki wydały w ciągu ostatnich lat nawet sto milionów złotych.

(...)Co ważne, do dziś naukowcy nie poznali większości mechanizmów kierujących rozwojem komórek macierzystych. Zdarzały się już niemiłe zaskoczenia – zamiast w cudowne lekarstwo komórki zamieniały się w nowotwory. Dlatego właśnie przeszczepy krwi pępowinowej zdarzają się na świecie niezwykle rzadko. W Polsce do tej pory nie przeprowadzono żadnego zabiegu przeszczepienia dziecku jego własnej krwi, na Zachodzie powodzeniem zakończyła się dotąd tylko jedna taka operacja.

Słowa polskiego hematologa potwierdza tymczasem opinia ekspertów pracujących dla Komisji Europejskiej, którzy już kilka lat temu uznali, że „celowość autologicznego [czyli wyłącznie na potrzeby dawcy] bankowania krwi pępowinowej jest wątpliwa, ponieważ nie ma obecnie jej realnego zastosowania do celów leczniczych, oraz wzbudza poważne zastrzeżenia etyczne”. Mówiąc prościej: gromadzona tam krew nie jest dostępna dla wszystkich potrzebujących, a klienci banków wprowadzani są w błąd co do skuteczności jej wykorzystania.
Wątpliwości ekspertów wzbudzają też warunki przechowywania krwi w prywatnych firmach oraz to, że krew pępowinowa nie jest przed zamrożeniem odpowiednio przebadana. Z ekspertami zgadza się Ministerstwo Zdrowia.

– Krew pępowinowa z prywatnych polskich banków nigdy przebadana nie była i wciąż nie jest – przyznaje Paweł Trzciński, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. – Banki działały dotąd poza kontrolą. Nie mieliśmy pojęcia, w jakich warunkach przechowywana jest krew i czy w ogóle jest przechowywana.

Na dodatek z badań wynika, że próbka próbce nierówna jakością. Od czasu do czasu państwowe instytucje badawcze organizują akcję zbierania krwi pępowinowej dla niekomercyjnych banków. Nie więcej niż 80 procent pobranych porcji nadaje się do użycia. W wielu z nich komórek macierzystych jest za mało lub są złej jakości, zdarzają się również porcje zakażone. Może się więc zdarzyć, że będziemy płacić dużo pieniędzy za przechowywanie materiału, który po latach okaże się nieprzydatny. (...)

Cały artykuł mozna przeczytać na tej stronie:
http://przekroj.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=3184&Itemid=58

A wy mamuski co o tym myślicie?
[/b
Komórki macierzyste naprawią chrząstkę (na podst. info z PAP - Nauka w Polsce, ScienceDaily.com).

Zaprezentowane na zjeździe UK National Stem Cell Network Annual Science Meeting w Edynburgu (Szkocja) badania brytyjskich specjalistów z Cardiff University dotyczyły komórek macierzystych wyizolowanych z chrząstki stawowej osób dorosłych. Komórki te mogą posłużyć do zrekonstruowania zniszczonej chrząstki stawowej. Pokrywająca powierzchnię stawów chrząstka jest śliska i elastyczna, dzięki czemu nie stawia istotnego oporu podczas ruchów i tłumi wstrząsy. Jednak gdy chrząstka stawowa ulega zniszczeniu, prowadzi to do ograniczenia ruchów, deformacji i bólów stawów. Naukowcy zidentyfikowali komórki macierzyste chrząstki, które hodowane w laboratorium dają wystarczająco dużo materiału, aby można go było transplantować chorym pacjentom. W odróżnieniu od płodowych komórek macierzystych, nie mogą się one przekształcić w każdy rodzaj tkanki, jednak z łatwością stają się chondrocytami, czyli komórkami chrząstki. Chondrocytów powstaje tyle, że można poważnie myśleć o ich wykorzystaniu do reperacji zniszczonych powierzchni stawowych. Komórki macierzyste można znaleźć nawet w stawach osób po 75 roku życia.



Jak w temacie - czyli terapie przyszłości Komórki macierzyste naprawią chrząstkę, ale są nie tylko nadzieją na rekonstrukcje uszkodzonej chrząstki stawowej, ale także nadzieją na zapobieganie innym genetycznie uwarunkowanym schorzeniom, które powodowane są różnymi mutacjami kolagenu. Oto fragm. tekstu z portalu Szwecja.pl aktualnosci. Osteogenesis Imperfecta czyli wrodzona łamliwość kości także należy do rzadkich schorzeń tkanki łącznej uwarunkowanych genetycznie i podobnie jak zespół Ehlesa - Danlosa. w którym defekty są wynikiem mutacji pojedynczych genów, to schorzenie powodowane jest różnymi mutacjami kolagenu. Dokładniej o tej strasznej chorobie tutaj Osteogenesis Imperfecta - wrodzona łamliwość kości

..."Zespół naukowców i lekarzy Instytutu Karolińskiego w Sztokholmie, kierowany przez profesora Magnusa Westergrena dokonał pionierskiego zabiegu u nienarodzonego dziecka, którego efektem jest prawdopodobne zapobieżenie wrodzonej łamliwości kości. Zabieg polegał na dostarczeniu do krwiobiegu płodu odpowiednio dobranych komórek macierzystych pobranych z banku tkanek. Wrodzona łamliwość kości jest rzadko spotykaną, uwarunkowaną genetycznie chorobą o nazwie osteogenesis imperfecta. Chory na nią cierpi na liczne, do 20-30 rocznie, złamania i pęknięcia kości. Niektóre złamania powstają np. w czasie snu albo - jeśli chodzi o złamania żeber - nawet w wyniku ataku kaszlu. Spowodowane jest to zaburzeniami w budowie kalagenu będącego podstawowym składnikiem tkanki łącznej. "Przy pomocy cienkiego kateteru, średnicy 0,7 milimetra,dotarliśmy do płodu przez jamę brzuszną i macicę matki. Wykorzystując ultradźwięki zlokalizowaliśmy pępowinę i do niej, czyli bezpośrednio do krwioobiegu, wprowadziliśmy pół milimetra płynu z komórkami macierzystymi. Komórki te wyszukały następnie najbardziej odpowiednie dla siebie miejsca by się w nich rozwijać i produkować kolagen ..." - wyjaśnił prof. Westergren. Wszystko wskazuje, że ta metoda zastosowana w Instytucie Karolińskim okazała się skuteczna. Narodzone już dziecko, które jeszcze w łonie matki poddane zostało zabiegowi, rozwija się normalnie, pozostając pod stałą kontrolą specjalistów”...

Dostarczenie do krwiobiegu płodu odpowiednio dobranych komórek macierzystych może eliminować tego typu choroby, dlatego jest to wielkie osiągnięcie, zarazem nadzieja także dla NAS, dla chorych z zespołem Ehlersa - Danlosa. Oby nasze dzieci rodziły się zdrowe.
Koniec komórkowego oligopolu
Na rynku telekomunikacji mobilnej zrobi się tłoczno. Nareszcie. Do tej pory trzej obecni na nim od lat gracze ostro rywalizowali, ale sami ze sobą. W tym roku dołączy czwarty operator - P4 - spółka notowanej na giełdzie Netii i islandzkiego funduszu Novator. Pojawią się na nim również MVNO (ang. mobile virtual network operator), czyli operatorzy wirtualni, którzy do tej pory istnieli tylko w dokumentach rejestracyjnych Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).
Na początek roku zapowiedzieli debiut mBank (internetowe ramię BRE Banku), Cyfrowy Polsat, największy operator telewizji satelitarnej w Polsce należący do Zygmunta Solorza-Żaka, giełdowa MNI i jeden z największych operatorów stacjonarnych w Polsce - Telefonia Dialog. W kwietniu z takimi usługami ma ruszyć firma kosmetyczna Avon, a o starcie mówią też Multimedia Polska (operator telewizji kablowej), sieci handlowe Carrefour i Tesco, a nawet "nowoczesny do potęgi enter" bank PKO BP.
Operatorzy wirtualni będą sprzedawać usługi telekomunikacyjne pod własną marką, ale ponieważ nie mają infrastruktury technicznej, będą kupować po cenach hurtowych pakiety minut i SMS-ów od PTK Centertel (marka Orange), Polkomtelu (Plus, Sami Swoi) i PTC (Era, Heyah, Tak Tak).

Cały rynek polskiej telefonii mobilnej wart jest obecnie ponad 20 mld złotych.
- Tradycyjni operatorzy muszą się przygotować na to, że w kilka lat ich nowa wirtualna konkurencja może zdobyć nawet 10 proc. rynku - uważa Emil Konarzewski z monitorującej rynek telekomunikacyjny firmy Audytel. - P4 też może wywalczyć swoje 10 procent - dodaje.
Szczegóły oferty P4 pozostają wprawdzie tajemnicą, ale to tylko podgrzewa atmosferę. Sporo wyjaśni się jeszcze w tym kwartale, kiedy spółka zacznie walkę o klientów. Netia w maju ubiegłego roku wygrała przetarg na wolne częstotliwości UMTS, opóźniła jednak debiut zapowiadany na koniec roku 2006. Przyczyną były problemy związane z długim procesem uzyskiwania pozwoleń na budowę masztów nadawczych, których P4 musi postawić ok. 4 tysięcy. Na razie ma ich kilkaset, najwięcej w Warszawie i Gdańsku, dlatego na początku wykorzysta sieć Polkomtelu, z którym podpisał porozumienie o roamingu krajowym. Władze Netii mają nadzieję, że sytuacja poprawi się do końca 2007 r. i maszty uda się postawić przynajmniej w dużych miastach, co będzie sprzyjać ograniczeniu kosztów.
Jest dość prawdopodobne, że P4 na początku będzie starał się przyciągnąć wymagających i poszukujących nowinek technicznych klientów indywidualnych, nie będzie zaś skupiać się na konkurencji z najtańszymi ofertami typu Heyah czy Sami Swoi. Nie ma również zamiaru od razu walczyć o odbiorców biznesowych, którzy zwykle później kupują nowoczesne rozwiązania technologiczne.

Większość operatorów wirtualnych, którzy zapowiedzieli start na początek roku, zamierza wykorzystać na komórkowym rynku pozycję wypracowaną w swoich macierzystych branżach. Nowych graczy wyróżnia bowiem jedna wspólna cecha: rozpoznawalne marki i liczni klienci, a to właśnie - jak pokazują europejskie przykłady - decyduje o powodzeniu przedsięwzięć typu MVNO. Dowodem na to, jak wiele można zdziałać, mając dobrych, wiernych marce odbiorców, są sukcesy brytyjskiej sieci Virgin Mobile. Grupa Virgin, działająca na rynku rozrywkowym, muzycznym i lotniczym, na rynek telefonii mobilnej weszła w roku 1999 i była pierwszym na świecie operatorem wirtualnym. Dziś współpracuje z operatorami na całym świecie, między innymi w USA, Francji i Australii.
Inną cechą, która wyróżnia operatorów wirtualnych, jest powiązanie oferty z ich podstawową działalnością.
mBank, który pod marką mBank mobile (ma umowę z Polkomtelem) na początku będzie świadczył usługi prepaidowe, wykorzystując własną kartę SIM, z czasem chce zaoferować klientom liczne usługi telekomunikacyjne ściśle związane ze swoją ofertą bankową (nielimitowany szerokopasmowy dostęp do internetu za zryczałtowaną miesięczną opłatą, który ułatwi dostęp do usług). W roku 2007 bank ma zdobyć około 150 tys. klientów indywidualnych. Zaproponuje im jedną taryfę za połączenia do wszystkich sieci. I tak klienci mBanku np. za SMS zapłacą 18 gr brutto, a za minutę rozmowy 60 gr brutto.
Cyfrowy Polsat zaplanował start na połowę 2007 r. (ma umowę z PTC).
- Na początku naszymi naturalnymi klientami będą abonenci platformy cyfrowej. Dziś już milion gospodarstw domowych korzysta z naszej oferty telewizyjnej. Bylibyśmy usatysfakcjonowani, gdyby w ciągu dwóch lat udało nam się zdobyć właśnie milion klientów dla telefonii komórkowej - mówi Dominik Libicki, prezes Cyfrowego Polsatu.
W pierwszym kwartale roku jako MVNO ma również zadebiutować operator telekomunikacyjny MNI, giełdowa spółka, która w listopadzie podpisała list intencyjny poprzedzający umowę na dostęp do sieci PTK Centertel, operatora sieci Orange. MNI na początku skieruje się do 60 tys. abonentów swoich stacjonarnych usług, głównie na Podlasiu.
- Zakładamy, że jednemu gospodarstwu domowemu uda nam się sprzedać dwa telefony. Liczymy na to, że w ciągu trzech-pięciu lat pozyskamy 500-700 tys. abonentów - mówi Leszek Kułak, wiceprezes MNI.
MNI chce zaproponować TV i wideo w komórce, dostęp do internetu etc. W grę wchodzą zarówno usługi prepaidowe, jak i postpaidowe. Wyróżnikiem MNI jest połączenie telefonii stacjonarnej z mobilną w abonamencie, którego cena się nie zmieni.
Kolejnym operatorem stacjonarnym, który idzie tą drogą, jest Telefonia Dialog. Deklaruje, że nie chce konkurować z gigantami. To zrozumiałe, bowiem właściciel spółki, KGHM Polska Miedź, jest współwłaścicielem Polkomtelu. Można jednak przyjąć za pewnik, że wyjście z ofertą telefonii komórkowej do 500 tys. abonentów Dialogu w połączeniu z usługami dostępu do internetu i telewizją interaktywną to wydarzenie, na które muszą zwrócić uwagę najwięksi.
Wejście tylu nowych graczy powinno przede wszystkim spowodować obniżenie cen, zdaniem Emila Konarzewskiego o mniej więcej 20 proc. tylko w tym roku. Dzięki działaniom Urzędu Komunikacji Elektronicznej mniej zapłacimy również za połączenia z telefonów stacjonarnych na komórki,.
- W lipcu 2006 r. wydaliśmy decyzję, że do końca ubiegłego roku ceny połączeń mają być niższe o 30 proc. oraz o kolejne 30 proc. w 2007 roku. W 2008 r. powinny dorównać do poziomu średniej trzech krajów unijnych o najniższej stawce - wyjaśnia Jacek Strzałkowski, rzecznik UKE.
Dodajmy jeszcze zapowiadane na ten rok wejście w życie rozporządzenia Komisji Europejskiej. Będzie ono ustalać maksymalne limity cen za połączenia w roamingu międzynarodowym, na których abonenci z krajów Unii powinni zaoszczędzić około 5 mld euro rocznie.
Na plany wirtualnych operatorów trzej giganci patrzą sceptycznie i nie wróżą im spektakularnego sukcesu. Dziwić może tylko to, że tak długo operatorzy tradycyjni stawiali nowym graczom bariery w postaci zaporowych stawek hurtowych, tak że żadnemu z ponad stu zarejestrowanych operatorów wirtualnych nie udało się do tej pory wystartować. Dopiero groźba sankcji i starania prezes UKE na forum Komisji Europejskiej o uznanie PTK Centertel, Polkomtelu i PTC za naruszający wolną konkurencję oligopol zmusiły wielką trójkę do zawarcia pierwszych umów o dostępie do ich sieci.
Trzech operatorów niechętnie mówi o nowej strategii, którą będą musieli wprowadzić wobec takich zmian na rynku. Najbardziej tajemnicza jest Era. Wiadomo, że na drugi kwartał roku zaplanowała rebranding na T-Mobile, markę swojego inwestora Deutsche Telekom.
Operatorzy mobilni z pewnością będą uzupełniać oferty o nowe usługi, między innymi multimedialne oraz związane z transmisją danych. To im pozwoli utrzymać dynamikę przyrostu przychodów. Jednak nie mogą liczyć na powtórkę z ubiegłego roku, kiedy w trójkę przyłączyli rekordową w swojej historii liczbę około 8 mln nowych telefonów. Na koniec 2006 r. każdy z nich miał blisko 12 mln abonentów, co znacznie przekroczyło wcześniejsze prognozy.
Stopień nasycenia rynku telefonami (liczba abonentów na stu mieszkańców) pod koniec ubiegłego roku statystycznie sięgnął w Polsce 100 proc. - niektórzy użytkownicy mają po dwa i więcej aparatów.
- Potencjalni nowi klienci to osoby mniej zamożne oraz ci, którzy do tej pory nie chcieli mieć komórki. Takich do zakupu przekonać najtrudniej - przyznaje Mirosław Bielicki, wiceprezes Polkomtelu.
Można się spodziewać, że operatorzy w większym stopniu skupią się raczej na utrzymaniu dotychczasowych klientów, w tym szczególnie prepaidowych (70 proc. wszystkich użytkowników komórek), z których wielu stale migruje. Jedynie co trzeci klient w tej kategorii pozostaje na stałe w sieci swojego operatora.
- Rynek prepaidów coraz bardziej przypomina rynek produktów FMCG, gdzie co kilka miesięcy trzeba walczyć o tych samych klientów nie tylko atrakcyjną ofertą, ale także kosztownymi zabiegami marketingowymi. Budżety operatorów to kilkadziesiąt milionów złotych rocznie na każdą prepaidową markę - opowiada Mirosław Bielicki.

Klienci biznesowi są mniej kapryśni niż prepaidowcy, ale nie mniej wymagający. Operatorzy muszą o nich dbać, są bowiem dla nich źródłem stałego i pewnego zysku. Wojna o ich przychylność w tym roku będzie bardziej zaciekła, głównym orężem zaś staną się właśnie usługi dodane, multimedia i transmisja danych oraz oferty zawierające niższe stawki za połączenia, z dużym limitem minut do wykorzystania.
Biznes jest zainteresowany usługami szybkiego dostępu do internetu z wykorzystaniem kart PC. To daje możliwości np. zdalnej pracy z wykorzystaniem służbowych laptopów w ramach aplikacji dostępnych w sieci korporacyjnej przedsiębiorstwa (np. iPlus Polkomtelu - w abonamencie bezprzewodowy dostęp do internetu wraz z pakietem SMS).
Abonenci ofert Business Everywhere i Twój Internet w sieci Orange w Warszawie i Katowicach od 1 grudnia 2006 r. mają superszybki, mobilny dostęp do internetu w technologii HSDPA (High Speed Downlink Pocket Access). Do końca roku taką możliwość zyska 30 proc. mieszkańców Polski. Dzięki tej nowej technologii można przesyłać dane z prędkością pięć razy większą niż wcześniej (1,8 Mb/s), a w przyszłości zwiększyć ją nawet do 14,4 Mb/s. Poprawia ona w bardzo dużym stopniu jakość korzystania z usług multimedialnych (wideokonferencje, telewizja mobilna, ściąganie muzyki).
Rozwój technologii UMTS i HDSPA jest również na liście priorytetów Plusa, który uruchomił już program pilotażowy w Warszawie. Także PTC ma w tym roku zainwestować w te technologie około 15 proc. przychodów.
Operatorzy planują również przyciągnąć klientów usługami telefonii stacjonarnej. PTC, która wprowadziła je już w październiku, liczy, że do końca roku zdobędzie kilkadziesiąt tysięcy abonentów. PTK Centertel chce je świadczyć na częstotliwościach GSM, głównie w mniejszych miejscowościach. Z telefonii stacjonarnej Polkomtelu za pośrednictwem TP oraz za pomocą prefiksu 1069 korzysta na razie około 160 tys. klientów na ograniczonym obszarze kraju. W drugiej połowie roku operator Plusa chce już oferować telefonię stacjonarną abonentom w całej Polsce.
- Wdrożenie telefonii konwergentnej w Plusie pozwoliło zaoferować klientom biznesowym ofertę tańszą i kompleksową - mówi Bielicki.
Na ostatnim dorocznym Kongresie Technologicznym Plus pokazał nowości technologiczne przygotowane przez siebie i swoich strategicznych partnerów. Wśród nich znalazły się nowe multimedialne usługi: dzięki tzw. VideoRingBackTone biznesowi użytkownicy telefonów będą mogli zamieszczać np. multimedialne reklamy swoich produktów i usług. Technologia ta daje również możliwość oglądania w komórce np. wideoklipów.
Nowinką techniczną w sieci Orange, przeznaczoną szczególnie dla biznesu, będzie tzw. Unifon, komórka za pośrednictwem której można korzystać z bezprzewodowej łączności WiFi. Orange zapowiedział, że telefon, dzięki któremu w domu i w specjalnych punktach - hot spotach - będzie można rozmawiać taniej niż w sieci GSM, pojawi się na rynku w pierwszym kwartale tego roku.
Z piątkowego wydania "Rzeczpospolitej"
http://www.rzeczpospolita...006081820060818

Wklejam treść, bo link może przestać działać, jak przerzucą materiały do archiwum

Czy ta krew komuś pomoże

Chcę, aby moje dziecko było bezpieczne - mówią matki, które zdeponowały krew noworodków w specjalnych bankach. Tyle tylko, że te banki działają bez akredytacji

W Polsce krew pępowinową przechowuje osiem banków. Za jej pobranie trzeba zapłacić około 3 tysięcy złotych
(c) REUTERS/FORUM
Za pobranie krwi trzeba zapłacić około 3 tysięcy złotych. Rodzice wierzą jednak, że gdy ich dziecko zachoruje, tzw. krew pępowinowa pomoże mu się wyleczyć. Co to takiego krew pępowinowa? To krew pobrana po urodzeniu dziecka z niepotrzebnej już pępowiny i łożyska. Jest ona zamrażana w ciekłym azocie, w temperaturze minus 196 stopni C. Zawiera komórki macierzyste, które można stosować do przeszczepów.

- Zdecydowaliśmy się z mężem skorzystać z banku krwi pępowinowej na długo przed terminem porodu - opowiada Agata Wawrzyniak z Sosnowca. - Uważam, że warto było zapłacić niemałą kwotę, kilka tysięcy złotych, aby nie mieć sobie nic do zarzucenia.

Lekarze szacują, że na pobranie krwi dziecka decyduje się od 3 do 5 procent rodziców. Zazwyczaj to ludzie zamożniejsi, choć nie brakuje takich, którzy zapożyczają się, byle tylko zapłacić za zamrożenie krwi.

Na korzystanie przyjdzie czas
Problem w tym, że prywatne banki krwi działają bez akredytacji. Powód? Do tej pory Ministerstwo Zdrowia nie wydało rozporządzeń do ustawy transplantacyjnej. -Na razie czekamy, akredytacje będą bezwzględnie obowiązywać od przyszłego roku - przyznaje w rozmowie z "Rz" docent Jan Sabliński, wicedyrektor Polskiego Banku Komórek Macierzystych. To jedna z instytucji, która gromadzi dla dzieci ich własną krew pępowinową.

Ale jest jeszcze większy problem. Wielu naukowców ma wątpliwości, czy krew pępowinowa w ogóle może być wykorzystana w razie choroby dziecka. Do tej pory na świecie na kilkaset tysięcy litrów zebranej krwi pępowinowej opisano zaledwie dziewięć przypadków, gdy biorcami przeszczepu ze swoich własnych komórek były małe dzieci. W kilkudziesięciu przypadkach krew przeszczepiono ich rodzeństwu. - To przecież zrozumiałe. Przeszczepy są potrzebne przede wszystkim osobom starszym, bo to one chorują najczęściej na nowotwory. Ci, którzy mają krew w bankach, jeszcze nie dorośli do tego wieku. Magazynujemy ją od dwudziestu lat - przekonuje Sabliński.

Rodzice pod presją
To nie koniec wątpliwości. Z pępowiny pobiera się ok. 100 ml krwi - mniej niż szklankę. To zbyt mało, by mogła pomóc dorosłemu człowiekowi. Mimo to na stronach internetowych banków krwi przechowujących ją dla samych dzieci wymieniana jest długa lista chorób, które już można leczyć komórkami macierzystymi. Dużą część z nich stanowią choroby krwi.

Tyle tylko, że - jak podaje konsultant krajowy w dziedzinie hematologii - aż u jednej czwartej dzieci, które zachorowały na białaczkę, komórki nowotworowe są już we krwi pępowinowej. Takiej krwi przeszczepić nie wolno. - Szczególnie irytuje mnie poddawanie rodziców presji. Która kobieta w ciąży, kiedy ktoś zaproponuje jej "biologiczną polisę na życie dziecka", nie zrobi wszystkiego, by ją wykupić - pyta wybitny hematolog ze |śląskiej Akademii Medycznej profesor Jerzy Hołowiecki.

Rzeczywiście, banki krwi przekonują rodziców: szansę uzyskania polisy na życie twoje dziecko ma tylko raz. Przy narodzinach. -W każdej działalności komercyjnej jest element marketingu. Jednak my udzielamy pełnej, uczciwej informacji rodzicom o stanie badań - zapewnia docent Sabliński.

Nadzieja to za mało
Naukowcy liczą, że w przyszłości uda się wykorzystać komórki macierzyste z krwi pępowinowej do innych celów niż leczenie białaczki. Udało się już przekształcić je w komórki nerwowe -a to może pomóc przy leczeniu chorób neurologicznych. Lekarze wierzą, że uda się na nich oprzeć rekonstrukcje zniszczonych organów i leczenie pozawałowe. -Jako naukowcy w komórkach macierzystych pokładamy wielką nadzieję. Ale nie wolno ludziom za pieniądze obiecywać leczenia, którego jeszcze nie opracowano - oburza się profesor Zygmunt Pojda, szef Zakładu Hematologii Doświadczalnej Centrum Onkologii w Warszawie.

Rodzice wierzą jednak, że zamrożona krew pomoże ich dzieciom - jeśli nie teraz, to w przyszłości. Agata Wawrzyniak z Sosnowca przekonuje: - Medycyna wciąż się rozwija i nie wiadomo, jaki będzie stan nauki za kilkanaście lat.

Sylwia Szparkowska, Tomasz Szymborski

--------------------------------------------------------------------------------

Amerykanie odradzają
Dawniej łożysko i pępowina były utylizowane tuż po porodzie. Od lat 90. możliwe jest pobieranie krwi z pępowiny pozostałej przy łożysku tuż po narodzinach i odpępowieniu dziecka. Zabieg trwa pięć minut. Krew pępowinowa umieszczana jest w specjalnym worku z płynem opóźniającym proces krzepnięcia. Dzięki temu możliwe jest przetransportowanie krwi do laboratorium, gdzie pozostaje przechowywana w ciekłym azocie. W ten sposób można ją przechowywać kilkadziesiąt lat.

Krew pępowinowa jest bogata w tzw. komórki macierzyste, z których powstają krwinki czerwone i białe oraz płytki krwi. Komórki macierzyste mogą się przekształcać. Powstają z nich komórki nerwowe, kostne, mięśniowe w tym również mięśnia sercowego. Polscy naukowcy z Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN w Warszawie pierwsi na świecie wyhodowali w laboratorium komórki mózgu z komórek macierzystych krwi pępowinowej. Komórki macierzyste pochodzące z krwi pępowinowej, podobnie jak komórki szpiku, mogą być przeszczepiane w celu odbudowania układu krwiotwórczego i odpornościowego. W tym procesie są bardziej skuteczne od komórek macierzystych pozyskanych oddawców dorosłych. Naukowcy sądzą, że przeszczepianie krwi pępowinowej będzie stosowane w chorobach nowotworowych, gdy potrzebny jest przeszczep szpiku, oraz w wielu innych chorobach. Ostrzegają jednak, że ograniczeniem jest niewielka ilość krwi pępowinowej możliwa do pobrania. Krew ta wystarcza do przeszczepu tylko przez pewien okres życia i brakuje jej, gdy człowiek osiąga wiek dorosły.

Największy i najstarszy bank krwi pępowinowej na świecie działa w USA. Pobiera krew pępowinową od dzieci, których rodzice zgodzą się na to. Krew może być potem użyta przez każdego, kto jej potrzebuje.

Specjaliści z USA odradzają przechowywanie krwi pępowinowej dziecka z przeznaczeniem dla niego samego.


>