Szukaj:Słowo(a): polski big brother goraca noc
a oto moja lista, będzie puszczana w przerwie zespołu:

Polskie utwory
Wilki- Baśka
Big cyc- makumba
Big cyc- facet to świnia
Brathanki- gdzie ten który powie mi
Brathanki- czerwone korale
Brathanki- siebie dam po ślubie
Brathanki- w kinie, w lublinie
Czarno czarni- nogi
Czarno czarni- śpiąca jola
De mono- nasza jest cała ta noc
Stachurski- czuje i wiem
Stachurski- z każdym twym oddechem
Golec orkiestra- ściernisko
Golec orkiestra- słodycze
Ich troje- a wszystko to bo ciebie kocham
Ira- szczęśliwego nowego Yorku
Iwan i Delfin- jej czarne oczy
Kasa- maczo
Krawczyk- mój przyjacielu
Kukiz i Piersi- O Hela
Kukiz i Piersi- całuj mnie
Leszcze- kombinuj dziewczyno
Norbi- kobiety są gorące
Łzy- narcyz
Maryla Rodowicz- małgośka
Maryla Rodowicz- remedium
Maryla Rodowicz- sing sing
Maryla Rodowicz- wielka woda
Maryla Rodowicz- kasa sex
Pectus- to co chciałbym ci dać
Jama- policeman
Karolak- zabiorę cię właśnie tam

Zagraniczne
Saun Baker- VIP
Let’s twist again
Dany- if only sou
Akcent – kylie
Safri duo- all the people In the Word
Safri duo- rise
Arach- temptation
Beatles- twist and shougt
Bellini- samba de Janeiro
Dj bobo- chichua
Haddaway- what is love
Loft- Majorka
Loona- Bailando
Los del Rio- macarena
Lou Bega- mambo no 5
Mamma mia- voulez- vous
Los labos- la bamba
Mans Zermelow- miss america
Mans Zermelow- brother oh brother
Rihanna- don’t stop the music
Shakera- hips don’t lie
Uniting nations- ai no corrida
Przez 40 dni dzieci w wieku od 8 do 15 lat były filmowane w opuszczonym mieście. Umowy podpisane przez rodziców zwalniały stację od odpowiedzialności na wypadek śmierci, kalectwa i zakażenia chorobą przenoszoną drogą płciową.

Na 40 dni opuszczone miasteczko otoczone pustyniami Nowego Meksyku odżyło. Zamieszkali w nim pracownicy telewizji CBS i 40 dzieci, które w dzikich warunkach miały „tworzyć swoje społeczeństwo”. Dzieci przez 6 tygodni budowały wychodki, zdobywały pożywienie, gotowały i dźwigały ciężary. Tak wyglądała realizacja najnowszego reality show telewizji CBS: „Kid Nation” („Naród Dzieciaków”).

Program już wywołał skandal, chociaż emisję zaplanowano dopiero 18 września. Oczywiście dla stacji telewizyjnej skandal zapowiada wyższą oglądalność, a co za tym idzie większe pieniądze. Ale tym razem bossowie CBS mogli przeholować. Producentom grozi proces o zmuszanie dzieci do niewolniczej pracy i stworzenie poważnego zagrożenia dla ich życia. Sprawą zajmuje się prokurator stanu Nowy Meksyk. Podczas pobytu w zrujnowanym mieście dzieci miały polegać wyłącznie na sobie, bez pomocy ekipy zdjęciowej. / Fot. http://www.cbs.com/primetime/kid_nation/

Pod groźbą wyrzucenia z programu miały też być gotowe o każdej porze dnia i nocy spełniać polecenia producentów. Jeden z rodziców twierdzi, z zastrzeżeniem anonimowości, że na planie doszło do serii niebezpiecznych wypadków. Czworo dzieci omyłkowo wypiło wybielacz do tkanin. Jedno poparzyło się gorącym olejem, który prysnął mu na twarz w kuchni. W oświadczeniu dla prasy CBS twierdzi, że „dzieci były w dobrych rękach i pod dobrą opieką. Zdecydowana większość z nich jest podekscytowana i szczęśliwa”. Nawet gdyby było inaczej, rodzice nie mają szans wywalczyć czegokolwiek w amerykańskich sądach. I, co najważniejsze, nie mogą z czystym sumieniem powiedzieć, że nie wiedzieli, co stacja szykuje dla ich dzieci. Strona internetowa http://www.thesmokinggun.com/, specjalizująca się w publikowaniu poufnych dokumentów, ujawniła kontrakt, który podpisał każdy z rodziców.

Zgodnie z umową, rodzice zrzekli się możliwości pozwania producentów, jeśli ich dziecko zginie bądź zostanie okaleczone na planie. Stacja zabezpieczyła się nawet na wypadek, gdyby niepełnoletni uczestnicy programu zarazili się chorobą przenoszoną drogą płciową. To nie koniec. Producenci zastrzegli sobie prawo do przeszukiwania bagaży dzieci. Mogli nagrywać dzieci zawsze i wszędzie – z wyjątkiem łazienki, ale tylko w wypadku, gdyby dziecko „wykonywało czynności fizjologiczne” lub brało prysznic. Co rodzice dostali w zamian za podpisanie makabrycznej umowy? 5 tys. dolarów za udział w programie oraz szansę na wygranie przez dziecko kolejnych 20 tys. w każdym z 13 odcinków. No i sławę płynącą z występu na antenie jednej z trzech największych amerykańskich telewizji.

Psycholog, prof. Zbigniew Nęcki nie kryje oburzenia: – Tych rodziców należałoby poddać totalnej resocjalizacji, bo ich poziom etyczny i dojrzałość wydaje się poniżej wszelkich standardów. Sprzedaż dziecka na 40 dni bez względu na cenę jest czymś niedopuszczalnym. Dzieci po prostu nie rozumieją, co się dzieje – niektóre na pewno się cieszą, bo dla nich to nowość, emocje. Ale taka manipulacja może sprawić, że przez resztę życia będą miały skrzywione wyobrażenie, co jest dopuszczalne, a czego robić nie wolno.

Producenci już zaczęli casting na uczestników drugiej edycji programu.

http://www.wiadomosci24.p...ieci_40005.html

-----------------------------------------------

Ciekawe kiedy ruszy polska edycja
Dziesięć dowodów na to, że komputer jest kobietą

1. Gdy tylko go masz, widzisz zaraz 100 lepszych i ... szybszych oraz łatwiejszych w obsłudze.
2. Każdy Twój najmniejszy błąd będzie Ci na wieczność zapamiętany.
3. Cały czas wydajesz na niego kasę... a co masz w zamian ? Trochę przyjemności od czasu do czasu i same zmartwienia przez resztę życia.
4. Nikt nie pojmuje do końca logiki, wedle jakiej postępuje. No może poza innymi komputerami.
5. Ma genialny talent do komplikowania rzeczy prostych do rangi nierozwiązywalnego problemu... a wtedy wzywa Cię na pomoc lub poddaje się.
6. Niby Cię słucha... ale tylko wtedy, gdy postępujesz ściśle wedle narzuconych przez niego reguł.
7. Niby toto rozumne... ale to tylko pozory.
8. Czasem, gdy dotykasz go w niektóre klawisze, piszczy... (a czasem nie)
9. Gdy jest obok ciebie, noc nie służy do spania...
10. Jak go nie trzaśniesz, to się nie wyłączy.

Do celi wchodzi nowy więzień.
Współwięzień pyta:
- Słuchaj, ile dostałeś?
- Piętnaście lat. Za pomoc medyczną.
- Jak to za pomoc medyczną?
- Teściowa miała krwotok z nosa, a ja jej założyłem opaskę uciskową na szyję.

Kowalscy postanowili pójść do opery. Kiedyś w końcu trzeba... Ubrali się odświętnie w garnitur i niedzielną garsonkę, ustawili się po bilety w kolejce pod kasą. Przed nimi gość zamawia: - "Tristan i Izolda". Dwa poproszę...
Kowalski jest następny: - Zygmunt i Regina. Dla nas też dwa.

T. Blair i G. Bush omawiają plany III wojny światowej. Podchodzi
dziennikarz i pyta ich, co ustalili. Tony:
- Zabijemy 20 milionów islamistów i jednego dentystę.
- A czemu dentystę? - pyta dziennikarz.
Tony:
- Widzisz Georg, mówiłem ci, że nikt nie zapyta o te 20 milionów.

Po skończonym rozdaniu jeden brydżysta krzyczy na drugiego:
- Ty idioto!!! Czemu wyszedłeś w kiera?!
- Przecież pokazywałeś mi serce!
- A jak, cholera, robi serce??? Pik, pik!!!

W ZOO przed klatką z małpami synek pyta się mamy:
- Mamusiu, dlaczego w tej klatce zamknęli informatyków?
- Jak to informatyków? - pyta mama.
- No takich, jak nasz tatuś - nieogolone, brudne i mają odparzenia na
dupie.

Siedzi Mietek u Janka i sobie popijają. Nagle Mietek mówi do Janka:
- U ciebie na ścianie wisi metalowa miska?
- Nie, to zegar z kukułką.
- Zegar z kukułką? Jak to?
- Sam zobacz.
Janek wziął pustą flaszkę po wódce, zamachnął się i rzucił w miskę, a tu
głos zza ściany:
- Cicho tam! Jest 4 rano!

W poczekalni do Świętego Piotra siedzi dwóch facetów. Jeden pyta:
- Jak umarłeś?
- Zamarzłem. Wiesz, niska temperatura i organizm nie wytrzymał. A ty?
- Ja umarłem z zaskoczenia.
- Jak to z zaskoczenia?
- Po prostu! Przyszedłem do domu, a żona naga w łóżku. Zacząłem szukać
kochanka. Szukałem wszędzie, pod szafą, za łóżkiem, w łazience, no po
prostu wszędzie! Nie znalazłem go i ze zdziwienia serce mi wysiadło.
- Szkoda, że nie zajrzałeś do lodówki, wtedy obaj byśmy żyli.

Kowalski pracuje w kostnicy i przygotowuje pana Rysia do pogrzebu.
Odkrywa jego cialo i widzi niesamowicie duzego czlonka. Odcina go,aby
pokazac zonie ten ewenement. Chowa go do teczki i przynosi do domu.
- Kochanie, patrz, co odkrylem!
Zona na to:
- O Boze, Rysiek nie zyje!

Rozmawiaja dwie przyjaciolki:
- Sluchaj, jaki seks mialam wczoraj, normalnie bajka - przelecialmnie
zgodnie z wszystkimi regulami sztuki. Mowie ci, marzenie!
- A kto to byl, jesli to nie tajemnica?
- No wlasnie tego nie moge powiedziec nikomu, tym bardziej jegozonie!

- Czy film, w ktorym glowny bohater ginie moze konczyc sie happyend'em?
- Moze, jesli glownym bohaterem byla tesciowa.

Badania wykazaly, ze 40% mezczyzn mialo pierwszy kontakt seksualnypod
prysznicem. Pozostalych 60% w wojsku nie sluzylo.

Pewna gazeta oglosila konkurs z nastepujacym pytaniem dla panow:
"Siedzisz w eleganckiej restauracji z bardzo piekna kobieta. Maszpilna
potrzebe wyjscia do toalety (na "sikundke"), w jaki sposobpowiesz o tym
towarzyszce w najbardziej kulturalny sposob?"
Wygrala odpowiedz:
"Bardzo pania przepraszam, ale musze wyjsc na chwile, by
pomocprzyjacielowi, z ktorym zapoznam Pania nieco pozniej"

Wchodzi chlopak do zenskiego akademika:
- A ty do kogo mlody czlowieku - pyta portierka.
- A kogo by mi pani polecila?

Trwa egzamin na studia prawnicze. Przewodniczacy komisjiegzaminacyjnej
zadaje pierwsze pytanie kandydatowi:
- Dlaczego chce pan zostac prawnikiem?
- Tato, nie wyglupiaj się...

Przychodzi mały Jasiu do apteki i mówi do aptekarza:
- Proszę mi dać coś do zapobiegania ciąży!
Aptekarz się zdenerwował i reprymenduje Jasia:
- Po pierwsze, to o takim czymś mówi się szeptem, a nie na cały głos
- Po drugie - to nie jest dla dzieci,
- Po trzecie - niech ojciec sobie sam przyjdzie,
- Po czwarte - są tego różne rozmiary .
Jasiu tez się w tym momencie wkurzył, więc mówi:
- Po pierwsze - w przedszkolu uczyli mnie, żeby mówić głośno i wyraźnie,
- Po drugie - to nie jest "nie dla dzieci", tylko przeciwko dzieciom,
- Po trzecie - to nie dla ojca, tylko dla mamy,
- Po czwarte - mama jedzie do sanatorium i potrzebuje wszystkie rozmiary.

W pewnej mieścinie był piekarz, który piekl pieczywo nie nadające się
W ogóle do jedzenia. W sekrecie przed nim zebrali się mieszkańcy i
postanowili uradzić co z nim zrobić... Radzą tak kilka godzin i nic
nie mogą wymyślić...
W pewnym momencie wstaje kowal, chłop wielki i barczysty jak wół i mówi :
- Może mu oj tak tak..... ?!
Na co ludzie mówią:
- Nie no... tak nie można... w końcu mamy tylko jednego piekarza,
nie możemy zostać tak w ogóle bez... i dalej debatują...
Za jakiś czas znowu wstaje kowal i mówi:
- To może oj tak tak..... stolarzowi...? mamy dwóch...

Do Urzędu Stanu Cywilnego przychodzi Indianin i mówi:
- Chciałbym zmienić swoje nazwisko...
- Jak się pan nazywa?
- Waleczny Orzeł Spadający z Nieba na Wrogów i Uderzający Ich Znienacka.
- A jak chce się pan nazywać?
- oj tak tak... !

I.
Gdy moherowy wkładam berecik,
Zaraz mi jaśniej słoneczko świeci.
Od razu troska i kłopot znika
I wszędzie widzę Ojca Rydzyka.

II.
Wczoraj kupiłem kolejny beret
Taki konkretny - już bez usterek.
Choć te poprzednie miały swe wdzięki
To brakowało im wciąż "antenki".

III.
Teraz odbieram fale radiowe,
Naszpikowaną mam ciągle głowę
Wiadomościami z Radia Maryja
I tak mi życie spokojnie mija.

I choć brakuje mi kasy do 1-go,
Choć w domu głodno i brak wszystkiego;
Dzieci buszują już po śmietnikach -
Włączam "radyjko" i troska znika !

V.
Ojciec dyrektor wyprał mą "dynię",
Ale mu wierzę, że z nim nie zginę.
Czekam na pensję jak na zbawienie
Żeby zapełnić jego kieszenie.

VI.
O Ty Narodzie, Ty polski Ludzie
Weź się otrząśnij - nie daj się złudzie,
Że Ojciec Rydzyk coś nam pomoże,
Wyleczy Polskę, rozświetli zorzę

Nowobogacki Rosjanin wyszedł z restauracji w Moskwie, strasznie drogiej
restauracji, tylko dla elit. Widać że nieźle się tam bawił, bo chwiejnym
krokiem, zataczając się co chwila, wszedł do stojącego na przystanku
trolejbusu.
- Na ulicę Rewolucji proszę. Dobrze zapłacę.
Kierowca, trolejbusu:
- Panie, to przedmieścia Moskwy, tam nie ma trakcji.
- Daję 10.000$.
- Dobra, jedziemy!
Widząc, że trakcja zaraz się skończy, kierowca zatrzymał się i
zaproponował kilku łebkom po 100$ za pchanie trolejbusa. Ci oczywiście
się zgodzili, jedzie więc dalej. Gdy są już blisko kierowca do
nowobogackiego:
- Jesteśmy już kilkadziesiąt metrów od celu, ale dalej nie możemy
jechać. Na środku drogi jest gigantyczna dziura.
- Nie ma problemu. Wiem o tym. Wczoraj do domu wracałem metrem.

Muhammed byl znanym ekspertem od dywanow. Jego przyjaciel poprosil go raz, aby mu wycenil starozytne dywany w jego sklepie. Za kazdy dywan bedzie fundowal Muhammedowi wodke. Muhammed dotyka pierwszego dywanu, zamyka oczy i mowi:
- Perski, XVI wiek, 4000 dolarow - po czym wypija wodke.
Dotyka drugiego dywanu:
- Syjamski, rzadki okaz, V wiek, 12000 dolarow...
Na drugi dzien budzi sie Muhammed w domu - caly poobijany, z podpuchnietym okiem i pyta zony:
- Kochanie, co sie wczoraj ze mna stalo?
Na to zona:
- To, ze wczoraj wrociles do domu pijany jak wieprz - w porzadku, to, ze zapaskudziles caly przedpokoj - w porzadku, to, ze zalatwiles sie do umywalki - jeszcze ok, ale kiedy sie kolo mnie polozyles, dotknales moich posladkow i wymamrotales "stara mata kokosowa, 5 centow" - to juz nie wytrzymalam!

Impreza w koszarach radzieckich - Sasza ma imieniny.
Chleją równo wszyscy a tu nagle wpada pułkownik. wk***, gęba całą
czerwona i pyta:
- Który wcisnął guzik numer 216
Żołdacy oj tak tak... mówią że oni nie znaju.
- Pytam jeszcze raz!ktory a fee wcisnął guzik 216
I znowu mówią że nie wiedzą, jeden podchodzi z musztardówką pełną spirytu
i mówi pułkownikowi żeby wypił, Sasza ma imieniny i wogóle.
Pułkownik waha się przez chwilę, ale w końcu macha ręką i mówi:
- A a fee z Holandią

Niemieccy naukowcy, badający ruchy ziemi w Antarktyce, odkryli górę lodową, która pod ciśnieniem śpiewa. Po ogłoszeniu tych wyników Mandaryna spadła o kolejną pozycję w rankingu. Obecnie wyprzedza ją góra lodowa, pralka i gaźnik malucha.

Facet przychodzi do gazety zamówić ogłoszenie:
"Zaginął ukochany kotek mojej żony - czarny, białe skarpetki,
wesołe ślepka, figlarne usposobienie. Dla znalazcy nagroda 5000
złotych!"
- Czy to aby nie za dużo? - zdziwił się redaktor.
- Nie ma obawy, sam parówkowy skrytożerca utopiłem.

Jak doniosły wtyczki z zarządu TV-T z Torunia, z dniem 01.01.2006
uruchomiony zostanie nowy pakiet rozrywkowy w skład którego wchodzić będą
następujące programy:

TELETURNIEJE
"Różaniec z gwiazdami"
"Jaka to modlitwa?"
"Jeden z dwunastu"
"Szansa na odpust"
"Od Torunia do Opola"
"Intifada" lub "Diecezjada" lub > "> Parafiada> "> (jeszcze nie wybrano ostatecznego tytułu)
"Wielka Msza"
"Ananasy z mojej parafii"
"Miliard w Ambonie"
"Diecezja należy do ciebie!"
"Berety do mety"
"Jedno z dziesięciu przykazań"
"Najsłabsze ogniwo" - krótki poradnik z cyklu sam napraw swój różaniec
"Big Brother bitwa" - bonifratrzy vs. franciszkanie
"Śpiewające organy"
"O dwóch takich, co ukradli księżyc" - biograficzny
"Idź na całość" - czyli poradnik jak wypełnić przekaz pocztowy

TALK SHOW I REALITY SHOW

"Jestem jaki jestem" - reality show w domu o. Rydzyka "Prałat Ja****ski Show"
"Co za adwent!"
"Z wizytą u Was" - program kolędowy.
"Parafia zależy od Ciebie"
"Zakrystia - dokument jak powstaje msza"
"Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie" - program Wielkiej Inkwizycji
"Miliard na tacy"

SERIALE

"Pensjonat pod Toruniem"
"Parafia na peryferiach" - serial
"Pierwsza Komunia" - Nowa seria wzorowana na "Pierwszej miłości"
"M jak modlitwa"
"Świat wg redemptorystów" - reż. Okił Khamidov
"Tata, a Ojciec Marcin powiedział... " serial edukacyjny dla rodziców
"Strażnik dekalogu" z Chuckiem Norrisem
"Sutannah" - serial obyczajowy
"Plebania" - a nie, przecież już jest...

PROGRAMY NOCNE

"Telesklep o. Łukasza"
"Liga Mistrzów - historia zakonu"
"Moherowe igraszki" - audiotele z nagrodami
"TRWAM - wkręca"
"Purpurowy kapturek" - bajka dla (starszych) dzieci
"Tygodnik Moherowego Spokoju"
"Czarny pijar" - nowy magazyn detektywistyczny
"Moherowa landrynka"

PROGRAMY HOBBYSTYCZNE

"Podróże kulinarne siostry Alfredy - pieczeń licheńska"
"Mo' Hair" - program o najnowszych, światowych trendach w nakryciach głowy i fryzurach
"Darz Bóg" - program łowiecki - odcinek o polowaniu na jelenie.
"1001 rzeczy które można zrobić z moheru" - drzwi balkonowe
"Samo szycie" - kurs robienia moherowego beretu
"Siostro, po prostu gotuj" - program kulinarny siostry Eutanazji..
"Katechetyczne podróże Ojca Rydzyka"
"Wacha do Maybacha" - magazyn moto

PONIEDZIAŁKOWE MEGAHITY

"Lord of the rings - The Bishop"
"Moherowa podszewka"
"Allo, allo, kto się do nas dodzwonił?"
Koncert zespołu "The Redemptorists" - go
Końcowka według bliźniaczek bo w filmie było nieładnie

Złodziej życia.
Na podstawie filmu "Złodziej życia".

EPILOG:

Kilka miesięcy później…

Szła chodnikiem trzymając w rękach dwie lekkie siatki. Nie były ciężkie. W środku: kostka masła, dwie czekolady (z orzechami i pełnomleczna), śmietanki do kawy, której i tak nie pije, cztery opakowania jogurtów, w tym dwa naturalne, dwa z truskawkami, kiść winogron, marchewki, pietruszka, pomidory, wszystko pojedyncze lub w parze, by nie zdźwigać za dużo.
Miała na sobie leciutki, zwiewny płaszczyk idealny na majowe, nie za ciepłe jeszcze dni. Włosy puściła wolno, opadały na ramiona, rozwiewane przez wiatr. Szła wolno, by się nie przemęczać. Odkąd straciła posadę w Głównej nie miała gdzie się śpieszyć. Spodziewała się z z resztą, ze zostanie zwolniona. A po wysłuchaniu i Kopcia i leśniczego nie miała już wątpliwości. Szybko podniosła się z wstrząsu i chciała odnaleźć tego bydlaka. Niestety, jakby zapadł się pod ziemię. Był nieuchwytny. Szukali go, ale nic nie przynosiło rezultatów.
Postanowiła wyjechać. Po gwałtownym rozstaniu z Wiktorem zmieniła otoczenie. Miała dziwne przeczucie, że może jeszcze kiedyś ją odnaleźć. Formalnie ze sobą nie zerwali, ale ona nie miała zamiaru żyć z kimś takim. Nienawidziła go z każdym dniem coraz bardziej. Przeprowadziła się nad morze. Tam odnalazła spokój i ciszę. Spacery brzegiem morza przywróciły jej wiarę w ludzi i samą siebie. Miała tutaj w tym nadmorskim mieście już swój sklep, gdzie codziennie robiła zakupy, uczynnych sąsiadów, którzy pomagali jej na każdym kroku. Po tych kilku miesiącach mogła śmiało powiedzieć, że tu ma swój drugi dom, to tu miała swój drugi świat, jakże różniący się od szybkiego tempa życia jakim przywitała ją Warszawa już na samym początku. Tutaj żyło się inaczej, spokojnie, doceniało każdą chwilę, cieszyło nią.
Wreszcie skręciła w uliczkę w bok, gdzie znajdowała furtka domku wolnostojącego, który wynajęła przed przeprowadzką. Dom był duży i bardzo przytulny, jak ten rodzinny w Przemyślu. Teraz jej bliscy są jeszcze dalej, ale i tak ją odwiedzali, kiedy mogli, przejeżdżając pociągiem przez całą Polskę. Wyjęła klucze z dużej torby, przewieszonej przez ramię. Położyła zakupy na wycieraczce.
Stała tak, czując już ból kręgosłupa. Ten ciężar jaki nosiła jeszcze bardziej wgniatał ją w ziemię. A ona sama przybierała na wadze z każdym dniem. Jej kształty uwypuklały się coraz bardziej. Z jej smukłej figury zostały już tylko chude nogi. Dziecko jakie nosiła pod sercem z każdym dniem przypominało jej, że już za niedługo chce pojawić się na świecie. Płaszczyk już dość wyraźnie opinał się na jej mocno zaokrąglonym brzuchu. Nic dziwnego, była już w zaawansowanej ciąży.
Położyła siatki na blacie w kuchni. Miała ochotę na sałatkę warzywną. Do tego lody i czekolada. Mało konwencjonalny obiad. A dochodziło południe właśnie.
Udała się jednak najpierw do pokoiku na piętrze. Trzymała w dłoni kilka ubranek. Nie mogła się powstrzymać przed kupnem. Starannie przygotowywała dziecięcą sypialnię dla potomka. Stało już łóżeczko, ściany miały magiczne kolory. Weszła i otworzyła drzwiczki od szafki. Ułożyła po jednej stronie komplet niebieski, po drugiej różowy. Jak tłumaczyła: „Nie chce znać płci dziecka”, zatem musiała przygotować się na dwie ewentualności. Odkąd odkryła, że jest w ciąży, jej życie diametralnie się zmieniło. Chciała stworzyć swojemu dziecku normalny, ciepły dom. Uspokoiła się, stała się nie tylko kobietą, ale i przyszłą matką, tylko, że dobrze zdawała sobie sprawę, że dopóki nie dojdzie do ostatecznego zamknięcie sprawy z Wiktorem, jej życie nigdy nie będzie spokojne. Czekała na jego powrót, każdego dnia i coraz częściej miała tego czekania dość. Trochę się bała jak zareaguje na myśl o dziecku. Nawet nie wiedziała, czy wie. Obawiała się o jego bezpieczeństwo.
Wróciła do kuchni. Wysypała zawartość torby na blat. Jeden z pomidorów sturlał się na podłogę. Znalazł się tuż przed męskim butem. Odwróciła się z zamiarem pójścia po warzywo, kiedy zobaczyła w progu… Tomeckiego. Jej oczy rozszerzyły się do granic. Próbowała ukryć zdenerwowanie, ale serce zaczęło bić jej jak młotem. Instynktownie dotknęła ręką brzuszka. Drugą rękę kierowała w stronę wielkiego kuchennego noża o dużym ostrzu.
- Wi-ktor? – szepnęła i przyjrzała się mu dokładnie.
Z bruneta stał się blondynem, założył soczewki. Nosił okulary. Całkowicie zmienił wizerunek.
- Cześć Basiu… - odpowiedział spoglądając na jej brzuch.
Zakryła go ręką. Ze strachu przed jego reakcją. Czuła to napięcie między nimi. Starała się jednak uspokoić malucha, który poruszał się niespokojnie, odczuwając obawę matki.
- Który to miesiąc? – dodał, podchodząc bliżej.
Cofnęła się o krok, utrzymując z nim kontakt wzrokowy. Jednocześnie zacisnęła dłoń na rączce noża.
- …Termin mam wyznaczony za dwa tygodnie … - odpowiedziała niepewnie.
Jej głos był przestraszony. Marzyła, by już sobie stąd poszedł i już nigdy więcej nie wracał. Ostrożnie spoglądała w stronę drzwi do kuchni. Nie, nie chciała uciekać. Modliła się, by ktoś tu wszedł i jej pomógł.
Podszedł bliżej. Basia zacisnęła mocniej nóż w ręku. Wiktor dopiero wtedy to zauważył.
- Co robisz kochanie? – spojrzał na nią podejrzliwie.
- Sałatkę, pomyślałam, że jesteś głodny…Jesteś? – zapytała dla niepoznaki.
Widać się uspokoił, bo na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Nie możesz się przemęczać…Nawet nie wiesz, jak bardzo się cieszę z tego dziecka. Będziemy szczęśliwi! Przepraszam, że mnie przy tobie nie było…
- Nic się nie stało… Ciągle czułam twoją obecność… - uśmiechnęła się, spoglądając pewnie w jego oczy. – czekałam na ciebie…
Jej uśmiech nie wyglądał na całkowicie szczery. Był raczej zimny, nawet ironiczny.
- Wybrałaś już imię?
- Tak… Jakub! – zagryzła nerwowo zęby.
Wiktor natomiast odsunął się. Jak się spodziewała Tomecki, a właściwie Jakub Olszewski dalej myślał, ze ona nic nie wie o jego prawdziwej tożsamości.
- Jakub junior Olszewski! – dodała, zabierając pewności siebie, kiedy ponownie spojrzała za jego plecy.
Cały strach uszedł jak powietrze z balonika. Wiedziała, ze już nic jej nie grozi. Bo jest on.
- Ładnie, prawda? – przekręciła śmiesznie głowę, wpatrując się w niego z nienawiścią w oczach.
Zmarszczył czoło, a Storosz widziała narastający gniew w jego oczach, co i zdziwienie, że poznała prawdę. Miał już do niej podejść i zrobić to, na co w tej chwili miał największą ochotę, kiedy oboje usłyszeli odgłos ładowanej broni, a po chwili Olszewski poczuł zimny metal z tyłu głowy.
- Ruszysz się, a strzelę… - szepnął, ale Jakub doskonale to usłyszał.
- Taki jesteś gieroj, bo masz klamkę? – zakpił z niego.
Na twarzy Brodeckiego pojawił się grymas złości. Przygotowywał się na ten moment, ale Olszewski miał rację. Ta chwila rewanżu nie może skończyć skuciem w kajdanki, czy prostym strzałem. To by było za proste. Musiał czuć przyjemność i satysfakcję, że wreszcie wszystko się skończy, ale nie w taki prosty sposób. A przy tym był tak pewny siebie. Wiedział, że wygra, bo zagra nieczysto.
- Może masz rację…Załatwimy to po męsku! – odparł.
- Marek! – zaprotestowała.
Nie mogła na to pozwolić. Nie mieli tego w planach. To wszystko nie tak miało wyglądać. Nie na taki finał czekali tyle czasu.
- …Ale chyba nie chcesz się bić przy ciężarnej kobiecie? – zapytał retorycznie. – Baśka na górę! – zarządził stanowczym tonem.
- Nie! – kiwała głową, próbowała go powstrzymać przez tym szatańskim pomysłem.
Nie obchodziła ją zemsta. Chciała zacząć żyć spokojnie, wiedząc, że prawdziwy Jakub Olszewki spędzi długie lata w więzieniu. Tylko, że Marek zdawał sobie sprawę, że przytrzymanie go przy życiu nie rozwiąże problemu. Będzie ją prześladować całe życie, a ten koszmar nigdy się nie skończy.
- Baśka, rób co mówię! Zaufaj mi, proszę! – spojrzał jej głęboko w oczy.
- Jesteś już trupem… - zaśmiał się Olszewski, kierując te słowa do Marka.
Jakuba ogarnęła zazdrość. Basia choć z ociąganiem, wyszła, rzucając ostatnie spojrzenie na Brodeckiego. Marek odprowadził ją wzrokiem, a przez to Olszewski wykorzystał moment jego nieuwagi. Uderzył go w brzuch, aż broń upadła na podłogę. Kuba chciał ją podnieść, ale na szczęście upadła za daleko. Marek szybkim ruchem wymierzył Kubie w twarz. Zatoczył się, ale utrzymał równowagę. Uderzył Marka z podobna siłą. Wpadł na malutki stolik, który pod jego ciężarem się złamał. Kuba natychmiast uderzył go w brzuch. Po chwili jednak i on leżał na ziemi, kiedy Marek podkosił mu nogi. Był już zahartowany i jego uderzenie w brzuch nie robiło na nim wrażenia. Wymierzył mu cios z nogi z obrotem. Jakub upadł, a Marek natychmiast to nie doskoczył. Usiadł na leżącym i obdarował serią uderzeń w twarz. Kiedy trochę ochłonął, myśląc, że ten stracił przytomność, próbował uregulować oddech. Było już po wszystkim – tak myślał. Rozkojarzył się, a wówczas Jakub założył chwyt na jego karku i zaczął dusić. Marek zaczął się bronić, a kiedy spostrzegł, że ma go w garści, wyciągnął „asa z rękawa”. Podniósł nogę w górę, i mając wolną jedną rękę, wyciągnął ze skarpetki nóż. Drugą przytrzymywał dłoń Kuby, by nie zaciskał jego krtani zbyt mocno. Nie dało się jednak ukryć, że twarz Marka poczerwieniała. Chwile się siłowali… aż w końcu… Basia, która obserwowała całą sytuację z ukrycia aż pobladła.
- Marek!! - krzyknęła.
Wbił go w brzuch Olszewskiego jednym mocnym pchnięciem. Widział na jego twarzy grymas bólu.
złapał ją skurcz. Trzymała się kurczowo za brzuszek i ciężko oddychała. Po chwili oczy Olszewskiego stanęły, ucisk obluźnił się, a sam stał się wiotki. Brodecki zrzucił z siebie martwe ciało Kuby i dopiero wówczas mógł zaczerpnąć głębszego oddechu. Ubrudzony krwią przeciwnika, wstał i zobaczył Basię. Podbiegł do niej i mocno przytulił.
- …Już…już dobrze… - pocałował ją we włosy.
W samym głosie wyczuła zmęczenie.
- Bałam się… bardzo… - wyszeptała.
Odsunął ją od siebie i wówczas zauważył, że chyba niezbyt dobrze się czuje. Zaprowadził ja na krzesło i posadził. Sam przykucnął obok na jedno kolano.
- Usiądź! Dobrze się czujesz? – zapytał troskliwie, głaskając jej brzuch. - Przynieść ci wody?
- Nie, nie trzeba… Już lepiej. – powiedziała pewnie i uśmiechnęła się delikatnie.
Poczuła wielką ulgę, jakby wielki głaz spadł jej z serca.
-…Przez moment bałam się, że nie przyjdziesz…
- Widziałem wszystko na monitorze… Jak wchodził do domu, do kuchni…Byłem cały czas…Nie pozwoliłbym, żeby ktoś skrzywdził ciebie, nasze… - urwał nagle i spuścił wzrok. - …żeby cos stało się dziecku. – poprawił się.
Basia wyczuła, że coś jest nie tak. Czekała tylko aż zapyta. Choć widziała nie raz na jego twarzy zwątpienie, kiedy jej brzuch rósł za szybko, ale mimo to ciągle milczał, nie pytał.
- Basiu…Czy to prawda, co powiedziałaś, że to dziewiąty miesiąc? …To jego dziecko? – spuściła wzrok.
- …Nie da się ukryć, że mój brzuch nie wygląda na 7 miesiąc… - odpowiedziała przewrotnie, ale dla Marka jednoznacznie.
Pokiwał głową i wstał. Minęło dokładnie dziewięć miesięcy, odkąd zniknął Kuba. Zostali parą po półtora miesiąca. To on pomagał otrząsnąć się jej z tego koszmaru. Był przy nie cały czas, wspierał, wysłuchiwał. To jemu wypłakiwała się w rękaw, to on znosił jej ataki złości. Był cierpliwy aż któregoś dnia zapomniała i jego wysiłek został wynagrodzony zwykłym: „Chcę spróbować”. A kiedy powiedziała mu, że jest w ciąży, wówczas padło miedzy nimi to najważniejsze słowo. On ją kochał od zawsze, ona pokochała go z czasem. Właściwie nigdy nie umiała nazwać tego, co czuje do Marka. Marek za to inaczej na nią patrzył, uzmysławiając sobie, że za kilka miesięcy wyda na świat jego dziecko. Do dzisiaj myślał, że jego…
- Pójdę zawiadomić chłopaków… - powiedział i wyszedł – Zaraz wracam! – tak naprawdę Basia wiedziała, że tu chodzi o dziecko.
Musiał wszystko przemyśleć, by potem jak to zawsze powiedzieć jej co postanowił. Chciałaby usłyszeć, że nawet jeśli to dziecko nie jest jego, będzie je kochać jak swoje.

Stał wpatrując się w otwartą przestrzeń Bałtyku. Wiatr mocno rozwiewał jego włosy. Właściwie teraz on i Basia mogli powiedzieć, że są wolni. Przez tyle miesięcy odstawiali szopkę, by zwabić tu tego zwyrodnialca. Żyli w ciągłym strachu. Dom był jednym wielkim gabinetem luster, gdzie roiło się od kabli, poukrywanych kamer i monitoringu w piwnicy z którego Marek w ciągu dnia praktycznie nie wychodził. Tylko wieczory były ich. Kiedy Basia pozasłaniała wszystkie żaluzje w oknach, zagasiła lampy, siedzieli przy kominku i mogli się cieszyć z narodzin dziecka. Ale Marek i tak był ostrożny. Każdej nocy mógł się zjawić. Żyli w ciągłym ukryciu i izolacji. Jakby to oni byli zbiegami, zamknięci w złotej klatce. Taki…Big Brother. Nawet sąsiedzi myśleli, że jest samotną matką. A prawda jest taka, że miała obstawę policjantów nawet jak wychodziła na zakupy. Czasami oboje mieli tego dość, tego zamknięcia. To niekoniecznie dobre warunki dla kobiety w ciąży. Na początku absolutnie się nie zgodził na propozycję Storosz. Basia nie mogła się denerwować. Ale ona dobrze wiedziała, że jeśli nie zaryzykują ich życie może wyglądać tak zawsze. Marek, Adam i cały wydział dokładali wszelkich starań, by Basia jak najmniej odczuwała tą sytuacje i spokojnie mogła donosić ciążę. Nie angażowali ją w przebieg zdarzeń. Miała zachowywać się normalnie, jakby nic się nie działo. Jakby mieszkała tu sama.
Marek im bardziej się nad tym wszystkim zastanawiał, tym był bardziej pewien tego, co jej teraz powie. Największym błędem jaki teraz by popełnił to myślenie tylko i wyłącznie o sobie. A Basia wówczas miałaby rację, nazywając go egoistą. Jednakże przyzwyczaił się, ze zostanie ojcem. Z każdym dniem dojrzewał do tej roli. Zmienił się. Nie był już taki impulsywny, trudno go było zdenerwować. Nauczył się cierpliwości do nastrojów ciążowych Basi. Od pewnego czasu zmienił swoje priorytety. Dla niego istniało tylko bezpieczeństwo Basi i dziecka. Ich dziecka.
Właśnie to postanowił. Nawet jeśli w tym młodym człowieku nie płynie jego krew, ta kruszyna nie będzie miała jego genów, zaakceptuje je i pokocha. Już kocha.
- Przeziębisz się… - usłyszał głos Basi za sobą i tym samym wybudził się z letargu.
Stała przed nim jeszcze piękniejsza niż zwykle. Ciąża dodawała jej uroku, zwłaszcza, kiedy wiatr tarmosił jej włosy. Marek jednak zignorował jej stwierdzenie.
- Marek ja…chce ci coś… - dodała, ale przerwał jej.
- Basiu…Posłuchaj mnie…Przemyślałem wszystko i …To nieistotne czyje to dziecko! Chce być dla niego ojcem, chcę być z tobą! Tylko daj mi na to szansę! Nie mam do ciebie żalu i rozumiem, że bałaś mi się tego powiedzieć, ale to dziecko nie jest niczemu winne… - tym razem ona przerwała jemu.
- Marek! – podniosła ton, lekko się przy tym uśmiechając.
Widok jego stanowczej miny, która skłania się ku takim wyznaniom był piękny, a przy tym komiczny. Nie ukrywała jednak wewnętrznego wzruszenia. Powiedział dokładnie to, co chciałaby w takiej sytuacji usłyszeć. Nie spodziewała się tego po nim. Jeszcze bardziej urósł w jej oczach.
- to ty mnie posłuchaj…Pewnie zastanawiało cię, dlaczego brzuch rośnie mi tak szybko, że co chwila nie mieszczę się w ubraniach. Umówiliśmy się też, że nie chcemy znać płci dziecka. Widziałam twoją krzywą minę, kiedy kupowaliśmy podwójną wyprawkę. …Ale… - zawahała się, ale mówiła dalej. – … Ja wiedziałam od początku, że…urodzę parkę…To ciąża mnoga… - wybałuszył oczy.
Był zdumiony i zszokowany. W życiu by się nie domyślił. Myślał, że ubranka są podwójne, bo tak samo przygotowują się do narodzin chłopca, co dziewczynki. Dla nich było bez różnicy, byle było zdrowe.
Tymczasem szczęścia okazało się podwójne.
- …To dlatego wyglądam jak hipopotam w siódmym miesiącu… To twoje dzieci, Marek. – opowiedziała mu prosto w oczy.
Bała się jego reakcji. Przygotowywał się do jednego dziecka, a ona błędnie myślała widząc w tym sekrecie niespodziankę.
Niepotrzebnie. Na twarzy Brodeckiego od razu zagościł szeroki uśmiech. Nawet nie wiedział co powiedzieć. Poruszał ustami, patrząc na nią rozbieganym wzrokiem. Nieśmiało dotknął brzucha z zapamiętaniem, głaszcząc dłonią. Czuł jakby robił to po raz pierwszy, a przecież to nie było prawdą. Przytulił Basią do siebie energicznie, ciągle tkwiąc w szale radości. Nie potrafiąc się powstrzymać, przylgnął do niej w namiętnym pocałunku, gdzie jedynym jego światkiem było ciche, spokojne morze.

KONIEC.
Najkrwawsza bitwa Polaków od czasu II wojny światowej



- Szli jak Turcy na Kamieniec Podolski. Falami. Waliliśmy do nich cały czas! - mówią obrońcy City Hall. - Jak jedni padali, to inni zabierali ich z ulic na dwukołowych wózkach. Strzelamy, a oni wciąż nacierają!



Zadaliśmy im pytanie, którego nie powinniśmy zadawać. Jeden z nich patrzy w okno, drugi w podłogę. Trzeci po dłuższej chwili: - O zabijaniu się nie myśli. Postępowaliśmy tak, jak nas nauczono. My tylko likwidujemy źródło ognia. Działa automat w głowie. Nikt nie zastanawia się, co się dzieje z tym, który do ciebie strzela.
- Wiecie, ilu przeciwników zabiliście podczas oblężenia City Hall?
- Żeby było jasne: my byliśmy na misji stabilizacyjnej i tego się trzymamy. Piotr Kalita był jednym z nich. Ale strzelał tak dobrze, że w końcu się zaciął.
Mówcie do nas Foksy Jesteśmy w koszarach w zachodniej Polsce. Rozmawiamy z sześcioma żołnierzami zawodowymi w różnych stopniach, którzy brali udział w największej i najkrwawszej bitwie z udziałem Polaków od czasów II wojny światowej.
Wtedy, w Iraku byli Foksami. Fox to kryptonim, jakim posługiwali się, rozmawiając przez radio z centrum dowodzenia. Nie możemy podać ich nazwisk, umawiamy się, że będziemy ich nazywać Foksami.
Piotra Kality, który był jednym z Foksów, już w armii nie ma. Trafił do niej, bo jego ojciec był zawodowym wojskowym. Do Iraku, bo kuchnia w jego gierkowskim mieszkaniu od dwóch lat stała niewykończona. Z pensji starczało tylko na bieżące wydatki. Żonę przekonał, że Amerykanie zrobili już tam porządek, a on jedzie na gotowe.
Do Iraku pojechał w lutym 2004 r., z drugą zmianą. Dwuipółtysięczny polski kontyngent tworzą wtedy żołnierze 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, komandosi z 18. Batalionu Desantowo-Szturmowego z Bielska-Białej i zbieranina z kilkunastu innych jednostek z całego kraju. Zadanie: ochrona prowincji Babil, Wasit i Karbala zamieszkanych przez 2,2 mln Irakijczyków.
Karbala to święte miasto szyitów i punkt o strategicznym znaczeniu na wojskowych mapach. Kto ją kontroluje, ten ma w rękach środkowy Irak. Foksy zamieszkali w bazie Lima położonej na obrzeżach tego miasta.
Dwie cudzołożnice i pięć milionów szyitów City Hall. Wszyscy żołnierze w Karbali nazywają tak dwupiętrowy gmach z cegły i kamienia, w którym mieści się siedziba władz prowincji, policji i areszt. Każdy, kto pierwszy raz odwiedza City Hall, podchodzi do klatki, w której pod gołym niebem we własnych odchodach wegetują aresztanci. Bandyci, porywacze, rebelianci schwytani przez irackie wojsko.
- Kiedy przyjechaliśmy do City Hall, w klatce siedziały jeszcze dwie cudzołożnice - wspomina Fox 3 (obsługuje działko). - Głębokie średniowiecze. Dopiero wtedy zrozumiałem, gdzie jestem.
City Hall ochrania czterdziestu Polaków i tyluż Bułgarów. Bo to oni decyzją amerykańskiego dowództwa operacji „Iraqi Freedom“ (Iracka Wolność) kontrolują tę prowincję.
W Karbali na co dzień mieszka około 600 tysięcy ludzi. Po przyjeździe Polaków w lutym 2004 r. jest tak spokojnie, że wydarzeniem dnia staje się kradzież amerykańskiego hummera.
Wszystko się zmienia na początku kwietnia, kiedy do stolicy prowincji przybyło ponad pięć milionów pielgrzymów. Dziesiąty dzień Muharramu, pierwszego miesiąca kalendarza muzułmańskiego, wypada w polską Wielkanoc. W islamie to święto Aszura, najważniejsza w roku religijna uroczystość szyitów. Opłakują wtedy męczeńską śmierć Husajna ibn Alego, wnuka Mahometa poległego w bitwie pod Karbalą z wojskami kalifa omajjadzkiego w 680 r. Przez 30 lat rządów Saddama Husajna to święto było zakazane.
- Nasze wzgórze przypominało wtedy gigantyczne mrowisko, do którego ciągną ze wszystkich stron mrówki - wspomina Fox 1 (przeżył dwa zamachy bombowe). - Trudno się przecisnąć przez tłum. Na ulicach setki kramów z jedzeniem, wodą, lekarstwami. Wszystko dla pielgrzymów. Zgodnie z muzułmańską tradycją trzeba ich przyjąć, nakarmić, napoić.
Właśnie wtedy w mieście ujawnia się uzbrojona milicja religijna. Organizuje ją szyita Muktada as Sadr, dowódca Armii Mahdiego wojującej z USA i międzynarodową koalicją. Muktada do dziś kontroluje część Bagdadu zwaną Miastem Sadra.
Przed świętem Aszura ludzie as Sadra ostentacyjnie paradują z bronią, lekceważąc polskie patrole.
- Pewnego dnia na bazarze dorwaliśmy jednego, który na zwykłym radiu z magnetofonem, takim jamniku, podsłuchiwał i nagrywał nasze rozmowy - opowiada Fox 5 (strzelec wyborowy). - I co się z nim stało?
- Przekazaliśmy go amerykańskiemu wywiadowi. Trafił na spowiedź do pokoju zwierzeń Big Brothera.
- Co?!
- Nie tam, żeby tortury. Ale ciasta, kawki i serdecznej rozmowy chłopaki z wywiadu w standardowej ofercie nie mają. Powiedział, co wiedział.
Od kilku tygodni Polacy mają sygnały pochodzące z amerykańskiego wywiadu: bojówki as Sadra i al Kaida wykorzystają szyickie święto do spektakularnego zamachu na pielgrzymów. Krwawa jatka ma pokazać szyitom: Amerykanie i ich sługusi nie panują nad sytuacją, nie potrafią was obronić.
Amerykanie zadecydowali: gdyby doszło do rebelii, nie chcemy niepotrzebnych strat w ludziach. Ale City Hall nie oddamy. Musicie je utrzymać za wszelką cenę!
Fox 1: - Karbala zbudowana jest na środku pustyni. Ta pustynia to skała pokryta niewielką warstwą piasku. Każdy, kto chciał, mógł bez żadnego problemu wjechać do miasta pustynią, omijając nasze posterunki na drogach.
2 kwietnia 2004 r. rozpędzony autobus próbuje staranować posterunek pod Karbalą obsadzony przez żołnierzy polskich i irackich. Zamachowiec chce odpalić ładunek wybuchowy. Polacy strzelają, ale autobus z martwym kierowcą wbija się w tłum pielgrzymów i wojskowych. Ciężko ranny zostaje polski żołnierz i kilkunastu Irakijczyków.

NOC PIERWSZA:

Szli jak Turcy na Kamieniec Podolski. Kiedy iraccy żołnierze zaczęli znikać, Foksy wiedzą już, że coś się dzieje.
- Na początku dezerterowali dyskretnie: tup, tup i nie ma dwóch, szur, szur, szur i zniknęło kolejnych trzech - opowiada Fox 4 (strzelec, odpowiadał też za łączność). - Później zwiewali na bezczelnego. Byłem tego dnia na patrolu, zajeżdżam na jeden z irackich czekpointów, a tam tylko mundury i hełmy.
W ciągu jednej nocy z 2 na 3 kwietnia 2003r. przestaje istnieć cały iracki batalion. Dezerteruje 300 żołnierzy, pozostaje tylko kilku oficerów.
3 kwietnia w samo południe Karbalą wstrząsają trzy potężne eksplozje.
Fox 2 (zwiad): - Widzę tylko słupy dymu na placu przed meczetem. Coś się stało, ale co?! Nasi Irakijczycy przekazują nam różne, wzajemnie wykluczające się informacje. Wiemy, że kłamią. Według jednej z nich terroryści walnęli w tłum z moździerza. Ale za chwilę mamy informację z amerykańskich śmigłowców: to zamachowcy-samobójcy.
Ginie około 140 osób, ponad 200 zostaje rannych.
Kiedy Polacy kierują karetki po rannych, pielgrzymi rozrywają na strzępy czwartego samobójcę, który miał ładunek wybuchowy pod suknią, ale nie zdążył go zdetonować. W tym samym czasie rebelianci zbierają się w grupkach na skrzyżowaniach, w domach, gajach palmowych. Fox 3: - Zaczęło się! Te wybuchy to była ich Godzina W. Za karabiny chwycili nawet nasi mechanicy i kucharze.
Wejścia do City Hall żołnierze zastawiają BRDM-ami i BMP, transporterami uzbrojonymi w działka i karabiny maszynowe. Wokół City Hall ustawiają betonowe bloki, żeby nie przebił się samochód samobójcy. Parter obsadzają Bułgarzy, Polacy zajmują górę. Na dachu na każdym rogu budynku siedzi strzelec z berylem albo ciężkim karabinem. Na piętrze karabin maszynowy w każdym oknie. Są gotowi do oblężenia.
Fox 3: - Nie wierzyliśmy już Irakijczykom, którzy zostali z nami. Dlatego dostali tylko po garści amunicji. Bułgarzy mieli ich na oku. W razie czego mogli ich rozwalić.
Polscy żołnierze ze swoich stanowisk widzą całą okolicę.
Fox 1: - Zakładaliśmy, że nie zaatakują w ciągu dnia, bo ich zmiażdżymy ogniem. Problem wtym, że mieliśmy tylko jeden karabin maszynowy z noktowizorem, a oni to wiedzieli od swoich szpiegów. Na wypadek gdybyśmy nie dawali rady, mieliśmy plan B. Wszyscy uciekamy na dach, walimy do nich granatami i ewakuujemy się śmigłowcami. Jeśli przylecą.
- Jak to?
- Nasze śmigłowce nie były przystosowane do latania nocą...
W nocy najpierw słyszą szczekanie psów. Pełno ich w Karbali, ale nigdy tak nie ujadały. I nagle... świst. Jeden, drugi, cała seria, zróżnych stron. Łup, łup, łup! - wokół rozpryskują się fragmenty muru. Każdy strzelec na dachu ma wokół siebie worki ze żwirem i betonowe płyty, granaty odbijają się od nich. Pył, huk, jakby na głowę spadło piekło.
Fox 3: - Można zwariować z przerażenia. Grad pocisków leci ci na głowę. Jedni bledną, inni kulą się w sobie. Niektórym nagły przypływ adrenaliny daje kopa do działania, inni „zacinają się“, są jak sparaliżowani.
Po ostrzale chwila ciszy. Foksy słyszą śpiewy przy meczecie. Prawie wtym samym momencie ze wszystkich stron do ataku na City Hall ruszają setki bojowników. Nikt nie przewidział, że będzie ich aż tylu. Przed nimi, wprost na główną bramę gna pikap, ana nim rebelianci z kałachami. Bułgarzy strzelają do niego z karabinów maszynowych. Z auta zostaje durszlak. Fox 5: - Szli jak Turcy na Kamieniec Podolski w ostatniej części „Przygód pana Michała“. Falami. Waliliśmy do nich cały czas! Jak jedni padali, to inni zabierali ich z ulic na dwukołowych wózkach przypominających nasze saturatory z Peerelu. Strzelamy, a oni wciąż nacierają! Bałem się, że zaraz skończy mi się amunicja. A oni podchodzą coraz bliżej!
Wszystkim Foksom udziela się bojowe uniesienie. Największa w życiu dawka adrenaliny.
Fox 4: - Nagle walą do nas z minaretu z RPG! Prowokacja! Nie możemy odpowiedzieć ogniem, bo prawo wojenne zakazuje atakowania obiektów religijnych.
Kapral Kalita strzela do rebeliantów z beryla. W jego wspomnieniach jest krew pulsującą w skroniach. I pot spływający z głowy pod hełmem. A także sylwetka biegnąca z karabinem. Kapral naciska na spust. Sylwetka leży. Inna sylwetka podbiega, pochyla się nad pierwszą i odchodzi. Znaczy trup. - Dopiero po chwili, gdy ustał pierwszy atak, przyszła chwila na myśl: pierwszy raz strzelam do żywych ludzi. Flaki zaczęły mi się przewracać.
Fox 4 był w BRDM przy głównym wejściu do City Hall. -Tej nocy wystrzelałem 70 procent amunicji - mówi.
- Z jakim skutkiem? - pytamy.
Wzrusza ramionami.
Fox 1 odpowiada: - Rano na ulicach wokół City Hall iraccy policjanci naliczyli 80 trupów. Załadowali ich na drewniane wózki.
Wśród atakujących są sadryści, zawodowi najemnicy, bitni Czeczeni, al Kaida i dogadani z as Sadrem bandyci, którzy w tym przymierzu upatrują szansy na wojenną fortunę.

NOC DRUGA:

Ciesz się, masz nową dupę. Poranną ciszę przerywa płynący zmeczetów śpiew mułłów nawołujących wiernych do modlitwy.
Obrońcy City Hall ruszają w konwoju do Limy. Wszyscy mają dusze na ramieniu. Nie wiedzą, co ich spotka po drodze. Mimo ostrzału jakimś cudem dojeżdżają do bazy bez strat. Na 12 godzin zmieniają ich koledzy.
Mają odespać noc pierwszej w życiu prawdziwej walki. Ale mało kto może zmrużyć oczy. Niektórzy gorączkowo wspominają nocne wydarzenia. Inni są sami ze swoimi myślami. Jeszcze inni rzygają w kiblach.
Wieczorem wracają do City Hall. - Wiedzieliśmy, że jak tylko się ściemni, będzie kolejny atak, więc atmosfera się zagęszczała - mówi Fox 4. -Tym bardziej że ci obsrańcy z klatki wciąż krzyczą: „Bolanda is dead!“. Pokazują nam, że poderżną nam gardła, jeśli sadryści zajmą budynek. I szczerze mówiąc, to działało na psychikę.
Fox 2: - Wieczorem znów szczekanie psów. Pojęliśmy, że zaczynają szczekać, kiedy na ich terenie pojawiają się rebelianci. Można by rzec, że w ten sposób arabskie psy ostrzegały nas przed atakiem.
Tej nocy ostrzał jest bardziej precyzyjny. - Koniecznie chcieli nas wykurzyć z dachu. Jeśli byśmy zeszli, zaczęliby szturm. Ci, co strzelali, znali się na robocie, bo pociski układały się tak, żeby kryć cały teren. Nie wiem, jak to możliwe, że wytrzymaliśmy pod tym gradem. Nagle dym na dachu! Nie widać stanowiska dwóch Bułgarów! - Myślałem, że już po nich - mówi Fox 2. - Pocisk wpadł centralnie w ich pozycję. Kurz, pył, nic nie widać. Kaplica.
Bułgarzy jednak żyją. Granat moździerzowy uderzył wbetonową płytę, rozrywając się i jeden z nich dostał odłamkiem w pośladek.
Fox 2: - Mocno krwawił, tyłek rozorany, a my mieliśmy zlewkę. To dopiero rana! Śmialiśmy się z niego, ale tak naprawdę, to każdy mu w myślach gratulował, że przeżył. Chłopaki mówili mu: „Ciesz się - będziesz miał nową dupę“.
Podczas kolejnej fali szturmu na City Hall wśród rebeliantów pojawiają się „hydraulicy z RG-rurą“. Polscy żołnierze mówią tak o rebeliantach uzbrojonych w RPG (ręczny przeciwpancerny granatnik).
Fox 1: - Obcinali im kielichy, aby mieściły im się pod sukmanami. To zmniejsza ich celność. Ale przy tak małej odległości, z której do nas walili, to nie miało znaczenia.
Jeden z Foksów obsługuje działko w BRDM, kiedy wprost na niego wylatuje gość z granatnikiem. Z chustą na głowie, w białej szacie, z imieniem Allaha na ustach. Żołnierz nawet nie mierzy. Strzela. Widzi, jak na ziemię spadają krwawe strzępy, które zostały z „hydraulika“.
- Właśnie po tym się zaciął - Foksy kiwają głowami.
Jeden znich tłumaczy: - Nie wiadomo, kiedy człowiek się zatnie. Wiadomo, że trzeba od razu reagować. Można dać w mordę, ale to nie zawsze pomaga. Tej nocy zacina się jeszcze dwóch. Sytuacja jest zła. Obrońcy City Hall wiedzą już, że nikt ich nie zmieni, bo nie ma łączności z bazą.
- Sadryści odcięli nas, zajmując most na jedynej drodze do bazy Lima - mówi mjr Tomasz Biedziak, polski dowódca, który jedną noc dowodził obroną City Hall. - Każdy patrol, każdy konwój ładował się tam w pułapkę. Nie docierało jedzenie, amunicja. Kazałem liczyć żołnierzom naboje. A nikt nie chciał podjąć ryzyka, żeby się do nas przebijać. Ja się nawet nie dziwię. Najgorsze dla oficera, to gdy giną jego ludzie.
Tego dnia ich ubikacje, czyli plastikowe toi toie, są już pełne. Już wcześniej rebelianci zabijali ludzi z firmy, która zajmowała się ich opróżnianiem. Amerykanie dobrze płacili, więc chętnych do śmierdzącej i niebezpiecznej pracy nie brakowało. Tego dnia sadryści zabijają ostatniego szambiarza. Fekalia już się przelewają.
Ci z klatki wciąż pokazują im, jak będą podrzynać im gardła. Nastrojów nie poprawiają wieści dochodzące z miasta. Rebelianci porywają cywilów i gwałcą kobiety.
Nikt już nie panuje nad Karbalą. Polscy obrońcy City Hall chwalą bułgarskich towarzyszy broni. - Było słabe miejsce w naszej obronie - nie widzieliśmy części okalającego nas terenu - opowiadają. - Bułgarzy zamelinowali się w pobliskim hotelu, aby ten teren kontrolować, sprytnie się zabezpieczyli. Mają taki bałkański patent „na szklankę“. Ciężarek w szklance stojącej na krześle przy niedomkniętych drzwiach połączony sznurkiem z granatem na klamce od wewnątrz. Otwierasz drzwi, ciężarek upada i wyrywa zawleczkę zgranatu. Wybucha na wysokości pasa, jeśli masz szczęście - urywa tylko nogi.
Nasi rozmówcy nie lubią patosu. Propagandy też. Ale gdy opowiadają o podziurawionej biało-czerwonej fladze nad City Hall, na niektórych twarzach pojawia się wzruszenie.

NOC TRZECIA:

Dziennie jedno mięso zwrócone przez Etiopczyków - Spójrzmy prawdzie w oczy - mówi im dowódca. - Nie przyjedzie żaden konwój z żywnością.
Normalna żywność skończyła się poprzedniego dnia. A suchego prowiantu mają już tak mało, że trzeba go reglamentować. Tego dnia dostają tylko jeden posiłek. Amerykańskie MRE, czyli Meal Ready to Eat (mięso gotowe do zjedzenia). Oni mówią na to Meal Rejected from Ethiopians (mięso zwrócone przez Etiopczyków). Do tej wołowiny w puszce (mięso możesz zalać wodą z kranu, a nawet kałuży i podgrzewa się samo, tyle w nim chemii) były suchary, sos „znieczulacz smaku“ i suszone owoce.
Zmieniają się na stanowiskach ogniowych, ale wszyscy są bardzo zmęczeni. - Bo jak wiesz, że zaraz znowu się zacznie, zamykasz oczy, ale to tylko półsen. Nie da się odpocząć - opowiada Fox 2.
Wieczorem to samo: szczekanie psów, grad pocisków i szturm.
Fox 4: - Na chwilę przymknąłem oczy. Kiedy je otworzyłem, widzę, że od strony minaretu pędzi biały mercedes. Arab za kierownicą też w białej, eleganckiej sukni. Widać, że bogaty. A za nim pikap, z którego strzelają do niego jak na polowaniu. Przed bramą City Hall ten merc się zatrzymuje. Arab biegnie do nas. Całkiem na oślep, na nas. , może mieć na sobie pod sukienką bombę! - pomyślałem. Jakby się wysadził, wszystkich w środku wypierdoli w kosmos!
Jeden z Foksów krzyczy do dowódcy: - Strzelać?
- Nie, wstrzymać ogień!
Fox 4: - No i Arab wpadł do środka. Na szczęście nic przy sobie nie miał. Wodzu miał nosa. Dzięki niemu tamten uciekł przed kostuchą, bo bandziory chciały go po prostu obrabować.
Fox 3 ma wciąż przed oczami inną scenę: - Na ulicy leży ranny chłopak. Dostał od nas. Krwawi. Pojawiają się inni szuszwole i filmują go kamerą do momentu, aż się wykrwawia i umiera. Potem ten film można było kupić na bazarze w Karbali. Ten nieszczęśnik był w nim przedstawiony jako szyicki męczennik. Kolejna historia z City Hall. Jeden z Polaków puszcza serię do przeciwnika, który ostrzeliwuje ich z pobliskiego budynku. Tamten dostaje, ale żyje. Fox 2: - Kolega zaciął się w takim momencie! No to drugi wziął broń i nacisnął spust. Ktoś musiał to zrobić.
Amerykanie przysyłają im z pomocą samolot bezzałogowy, ale ten w miejskim terenie niewiele może zdziałać. A znów walą do nich z minaretu.
Fox 1: - Nie wytrzymałem. Pierdolnęliśmy w ten minaret i był spokój.
Tej nocy zacina się Piotr Kalita. Za dużo sylwetek padających po tym, jak pociąga za spust.

DZIEŃ CZWARTY:

Generał, co się kulom nie kłania. Czwartego dnia oblężenia decydują: przebijamy się do al Hilli po zaopatrzenie.
-„Helikopter w ogniu“ to pikuś - mówi major Biedziak. - Jedziemy, nagle ktoś do nas wali. Po chwili walą ze wszystkich stron. Zza każdego murka wychylają się ręce z kałasznikowem strzelające na oślep.
Fox 1: - Ich snajperzy byli naprawdę dobrzy. Wiedzieli, gdzie mierzyć, gdzie jest najsłabszy punkt w BRDM-ie, gdzie strzelać do naszego honkera.
Rano do City Hall dociera żywność i wsparcie komandosów z Bielska-Białej. Wyczerpane Foksy wracają do bazy.
Wieczorem, pierwszy raz od początku oblężenia, psy nie szczekają. Wykrwawieni rebelianci wycofują się.
To koniec oblężenia.
Niedługo potem do City Hall przyjeżdża z Babilonu dowódca polskiego kontyngentu generał Mieczysław Bieniek. Czerwony beret, nienaganne wąsy, odprasowany mundur, okulary wstylu „Top Gun“ i amerykańskie gwiazdki generalskie na polskim uniformie. Razem z nim jest telewizja, która pokaże później z Karbali migawkę z generałem, co się kulom nie kłania.
Foksy: - Takie życie żołnierza. Nie zawsze zbiera laury ten, kto się napocił.
Do lipca trwają w Karbali krwawe walki na ulicach. Polacy szturmują wraz z Amerykanami meczety, w których schronili się bojownicy as Sadra.
Nikt z polskich obrońców City Hall nie ucierpiał, rebelianci ponieśli sromotną klęskę.
Jakie odznaczenia dostały Foksy? - Żadnych, ani polskich, ani amerykańskich. Oficjalnie nie braliśmy udziału w tych walkach - mówi major Biedziak. Weterani: Będą umierać na zawały, pić i rozwodzić się Zespół stresu bojowego - taką diagnozę wojskowi lekarze postawili siedmiu obrońcom City Hall. Kapral Piotr Kalita wyróżniał się wśród nich tym, że wśrodku nocy zrywał się na równe nogi i biegał w szpitalnej piżamie od okna do okna.
- Zespół stresu bojowego to wzmożona pobudliwość, która łączy się z przeżywaniem traumy lub świadomego uciekania od niej - mówi profesor Stanisław Ilnicki, szef Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego, gdzie trafiają okaleczeni psychicznie weterani wojny w Iraku. - Na przykład u niektórych przelot śmigłowca wywoływał nerwowe reakcje. Żołnierze unikają oglądania „mocnych“ filmów, hałasu. Mają myśli samobójcze, depresje, stres po powrocie „leczą“ alkoholem, rozpadają się ich rodziny.
Iraccy weterani leczą się miesiącami, a nawet latami. Wychodzą ze szpitala i znów wracają. Cały czas na zwolnieniach lekarskich. Do tej pory do kliniki prof. Ilnickiego trafiło 50 „misjonarzy“ z Iraku.
- Nasze dane nie są pełne - przyznaje profesor. - Wielu ze względów „honorowych“ i finansowych nie przyznaje się, że coś z nimi nie tak. Nie chcą przerwać misji. Poza tym część żołnierzy leczy się prywatnie.
Znacznie więcej, bo co dziesiąty uczestnik tej misji, po powrocie do kraju wyjechało na psychiczną rekonwalescencję do sanatorium. Na podstawie danych opracowanych przez wojskowych specjalistów z Finlandii prof. Ilnicki przewiduje, że „misjonarze“ częściej niż inni żołnierze będą w przyszłości narażeni na zawały, mogą popełniać samobójstwa i rozwodzić się.
- Ekstremalne przeżycia, jak śmierć kolegi, widok krwi, zabitych ludzi, zabicie człowieka - na to nie da się człowieka przygotować do końca - mówi psycholog wojskowy z Akademii Obrony Narodowej w Warszawie dr Sławomir Borkowski. - Owszem, jest poligon, w bezpośrednim przygotowaniu żołnierz ogląda zdjęcia, prezentacje, strzela, strzelają do niego, ale to nie to samo, co spotyka go w rzeczywistości. Kiedy po tygodniach opada adrenalina, siada psychika. Ci żołnierze nie wytrzymali dawki emocji.
Po powrocie z kliniki kapral Piotr Kalita zabrał żonę i syna do gospodarstwa agroturystycznego. Wiejska sielanka miała mu pomóc. Pierwszego dnia trochę napił się z gospodarzem, więc obeszło się bez tabletek nasennych. Ale przed północą zaczęły ujadać wiejskie psy. Wtedy zerwał się na równe nogi. Po chwili biegał od okna do okna, wypatrując ludzi Muktady as Sadra. Syn wtulił się w matkę, patrząc na ojca, który usiadł na podłodze, chowając twarz w dłoniach.
- Cholerne arabskie psy - wyszeptał kapral Kalita. - Nie uprzedzili mnie, że tu są.
Kapral Kalita w rzeczywistości ma inne nazwisko

wyborcza.pl

Rok temu miałem przyjemność podczas jazdy na święto 17WBZ spotkać żołnierza, który brał w tym udział. W jego słowach były jednocześnie chwile strachu ale i pewnej satysfakcji, bo przecież nikt z naszych nie zginął, a cel osiągneliśmy.
Ambasador 29-01-2009, 21:51
Elegancko ubrana kobieta weszła do ekskluzywnego salonu Opla. Od razu jej uwagę przyciągnela piękna, czarna, błyszcząca Omega. Wśród szumu klimatyzacji i kojących dźwięków muzyki w salonie podeszła do samochodu, otworzyła drzwi i nachyliła się nad fotelem obitym czarnym miękkim welurem. Kiedy go delikatnie dotknęła, nagle... niespodziewanie... wymknął jej się głośny pierd! Wyraźnie zawstydzona szybko się wyprostowała i obróciła się, żeby sprawdzić czy ktoś tego nie usłyszał! Okazało się, że cały czas tuż za jej plecami stal sprzedawca.
- W czym mogę pani pomóc? - zapytał z grobowa mina.
Kobieta szybko rzuciła pytanie aby zatuszować wpadkę:
- Ile kosztuje ten samochód?
- Jeśli spierdziała się pani tylko dotykając go, to po usłyszeniu ceny z pewnością się pani zesra...
29-01-2009, 21:55
Plaża, morze, piękna pogoda. Na kocyku wspaniała laseczka posuwistymi,
erotycznymi wręcz pociągnięciami smaruje swoje idealnie opalone ciało. W
bliskim sąsiedztwie tego "zjawiska", na rozpostartym ręczniku leży z
przymkniętymi oczami facet w średnim wieku. Gdyby nie coraz bardziej
zwiększające sie gabaryty jego slipek, możnaby uznać, że śpi i kompletnie
nie zwraca uwagi na dziewczynę. Tym zachowaniem myli panienkę, która
zerkając na niego widzi tylko jego opuszczone powieki i już bez żadnych
zahamowan wkłada rękę w stringi, kładzie ją na swym łonie i półgłosem
mówi:
- Ty mój skarbie największy, ty moja pieszczoszko. Mamusia pamięta, że
wszystko ma dzięki tobie. I mieszkanie i samochód i spore oszczędności.
Chcesz się wykąpać ? Juz idziemy do wody.
Wstała i pobiegła w stronę morza.
Facet otwiera oczy, unosi sie na łokciu i spogladajac w kierunku swojego
przyrodzenia warczy :
- Słyszysz , k...a, słyszysz ? A ja przez ciebie straciłem wille, dobrze
prosperującą firmę i Mercedesa 600. I jeszcze musze płacić alimenty w
trzech różnych miejscach. Chciałbyś sie z nią wykąpać, co ? - tutaj
przekręca się
na brzuch: - A piasek bydlaku żryj!

Szav 30-01-2009, 15:36
Trzech pracowników a-novo, siedzi w pokoju pije piwo po drugiej zmianie i opowiada o sylwestrze. Pierwszy mówi:
- No, ja to bylem na Hawajach, słoneczko grzało, dziewczyny w bikini - fajnie było.
Na to drugi:
- Ja byłem w Austrii, fajerwerki, dziewczyny z zimna się przytulały.
- A ty gdzie byłeś? - pytają trzeciego.
- A ja siedziałem z wami w pokoju, tylko nie paliłem tego gówna.

-----------------------------------------------
<aaa> Ściągnęłaś ten film?
<bbb> Nie...
<aaa> No ale próbowałaś z Rapidshare'a?
<bbb> No tak.
<aaa> To dlaczego nie ściągnęłaś? O_o
<bbb> Bo się włączyło jakieś odliczanie i się wystraszyłam. I zrestartowałam kompa.

Globus 30-01-2009, 20:29
Kumpel do kumpla:
- Słyszałem, że masz nową dziewczynę?
- Noooo!
- A fajna chociaż w łóżku?
- W sumie to nie wiem. Jedni mówią, że fajna, inni że nie...

j.zuzia 30-01-2009, 21:29
To jeszcze kawał oczywiście.
W gospodarstwie rolnym zatrudniają nowego weterynarza. Prezes wypytuje go o kwalifikacje:
- poprzedni nasz weterynarz rozumiał zwierzęta, a pan?
- pewnie że tak
Więc idą do chlewika zaglądają do świnek po chwili prezes się pyta:
- i co powiedziała?
- że w zeszłym roku miała 12 prosiąt, 6 poszło do skupu, a 6 gdzieś wcięło
Idą dalej do zagrody zaglądają do krów po chwili prezes się pyta:
- i co powiedziała?
- że w zeszłym roku oddała 100 litrów mleka, 50 litrów poszło do mleczarni, a 50 litrów gdzieś wcięło
Prezes stwierdził ze dalej nie będzie testować nowego pracownika
Nagle przez podwórko leci koza. Prezes od razu rzucił się na nią mówiąc szeptem:
- zamknij się to było tylko raz i w dodatku po pijanemu

szav 31-01-2009, 04:06
"Witam
Mam taką prośbę jeśli byś mógł edytować swój post w temacie "wasze propozycje do polskiej audycji" i ustawić by wygasł w tym tygodniu bo nie chcemy robić zamieszania w tym temacie
Jeśli będziesz chciał coś skomentować w przyszłości też ustawiaj wygaśnie w ciągu 7 dni na pewno przeczytamy i może wykorzystamy a może nie ale rozpatrzymy propozycje"
aha, jako kawal potraktujcie te stara wiadomosc (prosba) do mnie od zuzi...

DobryChłopak 85 31-01-2009, 08:15
<xxx> Pomorze ktos?
<Unf> Niestety, mazowsze.

<m4tt> wiesz.. 67% dziewczyn nie uzywa mozgu
<funky_girl> ja naleze do tych 13 %

<Cyb> Słuchaj, jaka historia
<Alq> dajesz
<Cyb> Koleżance mojej kuzynki
<Cyb> coś sie złego działo w pochwie i okolicach, jakieś swędzenie i te sprawy
<Cyb> To poszła do lekarza
<Cyb> i lekarz tam wykrył jakiegoś grzyba
<Cyb> i nie wiedział, jak go leczyc, bo on wystepuje tylko u trupów
<Alq> ano, trupów sie nie leczy
<Cyb> ale zczaj to
<Cyb> jej facet pracuje w kostnicy...

j.zuzia 31-01-2009, 11:19
idą dwa koty przez pustynie
idą i idą......
aż w końcu jeden do drugiego mówi:
Q..wa, stary, nie ogarniam tej kuwety

Graja 2 debile w karty
-szach mat!!!
-ty debilu mie gramy w pink-ponga

Dwoch durni maszeruje po torach
-stary ale qwa dlugie te schody, ja nie daje rady...
-te a jaka ta porecz niska... niech szlak trafi
- te pacz winda jedzie

j.zuzia
Idzie ślepy, głuchy i kulawy po torach
- głuchy mówi - słyszę pociąg
- ślepy mówi - widzę pociąg
- na to kulawy – uciekajmy

Seba 31-01-2009, 17:42
Wiecie czemu Wedel nie mial dzieci???
Bo caly interes pchal w kakao!

Idze gosciu kolo budki z lodami i widzi: lody truskawkowe, malinowe, bananowe i lody... pizd...we.
I pyta - prosze pani co to sa te lody pi...dowe?
Nooo, to sa prosze pana lody o smaku pi...dy.
Aaaa, no skoro tak to poprosze trzy kulki.
Ekspediantka nalozyla mu loda i gosciu az sie trzasl, tak sie nie mogl doczekac na tego loda kiedy go sprobuje. Wizal dluugiego liza... i krzyczy: alez prosze pania ale te lody smakuja gownem!!!
Aaa bo za duzego liza pan wzial!
31-01-2009, 17:51
Mamo, dzieci sie ze mnie smieja, ze mam duza glowke,
Nie masz Jasiu, masz normalna glowke, dzieci zawsze sobie dokuczaja,
Ale mamo one naprawde ze mnie sie bardzo smieja,
Glowke masz normalna, nic sie nie martw, wszystko bedzie dobrze.
W tym momencie do domu wchodzi zmeczony po pracy ojciec i slychac, ze od razu o cos sie potyka w przedpokoju. Po chwili slychac, ze sie o cos przewraca... i krzyczy:
Kto tu do cholery postawil tak ten rower w przedpokoju?!!!
Na to Mama krzyczy, to nie rower, to Jasia okularki!

j.zuzia 03-02-2009, 18:36
Pan Jan często jeździł na delegacje. Lecz gdziekolwiek pojechał, to po
jakimś czasie przysyłano stamtąd nakazy potrącania z pensji alimentów.
Szef wzywa Jana i pyta:
- Dlaczego ma pan tyle nieślubnych dzieci, a z własną, piękną, wspaniałą
żoną ani jednego.
- Bo ja, szefie, jestem jak ten dziki zwierz. W niewoli się nie rozmnażam.

Globus 03-02-2009, 19:59
Jedzie Ziobro samochodem i potrącił 2 pieszych na przejściu.
Przychodzi do sędziego i się pyta, co z tym zrobimy.
Sędzia sie zastanowił i odpowiada:
Myśle, że ten, który głową rozbił przednią szybę może dostać 5 lat za
uszkodzenie cudzego mienia, a ten drugi, co odlecial w krzaki - 8 lat
za próbe ucieczki.
03-02-2009, 20:34
- Pomyśleć, sąsiedzie, że wasz Maniuś się dziś żeni! A jeszcze wczoraj raczkowało to na czworakach po podwórku, taplało się w kałużach, gaworzyło...
- Wieczór kawalerski wczoraj miał.

DobryChlopak 85 04-02-2009, 08:13
Kowalski zmarł i oczywiście trafił do piekła. Tam przywitał go Diabeł i oświadczył, że piekło jest teraz miejscem bardziej miłym i gościnnym i że może wybrać z trzech rodzajów tortur. Kowalski poszedł z Diabłem do sali, gdzie pokutnik powieszony za stopy powieszony był biczowany łańcuchami. Kowalski kazał Diabłu minąć to miejsce. Dalej doszli do sali gdzie facet powieszony za ramiona biczowany był batogiem uplecionym z ogonów kotów. Znowu Kowalski przecząco pokręcił głową. W końcu doszli do sali w której zobaczyli nagiego mężczyznę przywiązanego do ściany.
Piękna kobieta klęczała przed nim i uprawiała z nim seks oralny. Kowalski rzekł: – Tak to jest miejsce, gdzie chcę odbyć swą karę.
Diabeł na to: – Jesteś pewny? To trwa aż przez 1000 lat, zdajesz sobie z tego sprawę? – Tak, jestem pewien. To jest to miejsce! – OK. – powiedział Diabeł. Podszedł do pięknej blondynki, puknął ją w ramię i rzekł: – Jesteś wolna, przyszedł twój zmiennik.

Gość poszedł na egzamin, niewiele powiedział, dostał 2.
Wychodzi z kumplem do ubikacji i tam zaczyna wyzywać:
– A ten k**** pie****, a ten popie*****
jak on mnie mógł tak upier****ć...
Nagle otwierają się drzwi kabiny, wychodzi z nich profesor:
– A bo żeś ch**u nic nie umiał!

**saxsony** 05-02-2009, 00:25
Dwóm przyjaciółkom po długich namowach, udało się wreszcie przekonać mężów, żeby zostali w domu i same wychodzą na kolacje do knajpy, żeby przypomnieć sobie "dawne czasy".
Po zabawnie spędzonym wieczorze, dwóch butelkach białego wina, szampanie i buteleczce wódki opuszczają restaurację całkowicie pijane!
W drodze powrotnej obie nachodzi "nagła potrzeba", może dlatego, że dużo wypiły. Nie wiedząc gdzie iść się wysikać, bo było juz bardzo późno, jedna wpada na pomysł i mówi do drugiej:
- Wejdźmy na ten cmentarz, tutaj na pewno nikogo nie będzie.
Wchodzą na cmentarz, najpierw jedna ściąga majtki, sika, wyciera się tymi majtkami i oczywiście je wyrzuca... Widząc to, druga od razu sobie przypomina, że ma na sobie drogą, markową bieliznę i szkoda by ją było tak wyrzucić. Ściąga więc majtki, wkłada je do kieszeni, sika i zrywa kokardę z pierwszego lepszego wieńca, żeby się "podetrzeć". Na drugi dzień mąż pierwszej, dzwoni do męża drugiej:
- Jurek, nawet sobie nie wyobrażasz co się stało! To koniec mojego małżeństwa!
- Dlaczego?
- Moja żona wróciła o 5-tej rano kompletnie pijana i na dodatek bez majtek. Od razu wywaliłem ją z domu.
Na to drugi:
- Marek, to jeszcze nic, wiesz co do wykombinowała moja? Nie tylko przyszła pijana i bez majtek, ale miała włożoną w tyłek czerwona kokardę z napisem: "Nigdy Cię nie zapomnimy. Łukasz, Ignac, Staszek i pozostali przyjaciele z siłowni".
05-02-2009, 00:42
Przed sądem Jasiu wyjaśnia, dlaczego zabił przechodnia:
- Jadę sobie spokojnie ulicą, nagle jakiś facet zatrzymuje mnie i mówi: "Dawaj pieniądze!"."dlaczego" - pytam groźnie. "Prima aprilis" - woła on na to. To ja mu naplułem w oko i mówię "Śmigus dyngus!!!". Wtedy on gasi papierosa na moim czole i mówi "Popielec". No więc ja chwaciłem go za gardło i powiedziałem: "Zaduszki!".

j.zuzia
Siedzi facet w barze, a przy sąsiednim stoliku samotna kobieta. Taka laska! "Ale piękna kobieta - myśli sobie. Podejdę do niej i zagadam. Ale co jej powiem?Na pewno coś wymyślę. Tylko żebym się nie zbłaźnił. Nie no, nie pójdę. Jestem taki nieśmiały... Ale ona jest taka piękna, muszę ją poznać! Powiem jej że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Eee tam, na pewno mnie wyśmieje. To może postawię jej drinka i rozmowa sama sie potoczy? Akurat, taka laska nie zwróci uwagi na takiego szaraka jak ja. Ale to moja wielka szansa, muszę ją wykorzystać! Gdybym tylko wiedział jak zacząć!"
W tym momencie kobieta wstała od stolika i wyszła do WC.
"Uff, no to problem z głowy. Przynajmniej nie muszę się już męczyć"
Ale po chwili babka wraca i znów siada przy stoliku obok.
"Tak, wróciła! To znak że jesteśmy sobie pisani, Bóg mi ją zesłał! Zagadam do niej, nie ma się czego bać. Żebym tylko wymyślił coś mądrego. OK stary, bierz się w garść i ruszaj!"
Gość wstaje, podchodzi do kobiety i pyta:
- "Srałaś?"

j.zuzia 07-02-2009, 17:00
Siedzi facet w barze, a przy sąsiednim stoliku samotna kobieta. Taka laska! "Ale piękna kobieta - myśli sobie. Podejdę do niej i zagadam. Ale co jej powiem?Na pewno coś wymyślę. Tylko żebym się nie zbłaźnił. Nie no, nie pójdę. Jestem taki nieśmiały... Ale ona jest taka piękna, muszę ją poznać! Powiem jej że zakochałem się od pierwszego wejrzenia. Eee tam, na pewno mnie wyśmieje. To może postawię jej drinka i rozmowa sama sie potoczy? Akurat, taka laska nie zwróci uwagi na takiego szaraka jak ja. Ale to moja wielka szansa, muszę ją wykorzystać! Gdybym tylko wiedział jak zacząć!"
W tym momencie kobieta wstała od stolika i wyszła do WC.
"Uff, no to problem z głowy. Przynajmniej nie muszę się już męczyć"
Ale po chwili babka wraca i znów siada przy stoliku obok.
"Tak, wróciła! To znak że jesteśmy sobie pisani, Bóg mi ją zesłał! Zagadam do niej, nie ma się czego bać. Żebym tylko wymyślił coś mądrego. OK stary, bierz się w garść i ruszaj!"
Gość wstaje, podchodzi do kobiety i pyta:
- "Srałaś?"

DobryChlopak 85 11-02-2009, 07:52
Geografia kobiet:
> > Pomiedzy 18 - 21 rokiem zycia kobieta jest jak Afryka. Nie do konca
> > odkryta,
> > póldzika, epatujaca naturalnym pieknem Czarnego buszu polozonego
> > w uroczej
> > delcie.
> > Pomiedzy 21 - 30 kobieta jest jak Ameryka. Dokladnie zbadana,
> > rozwinieta i
> > otwarta na wymiane z innymi krajami.
> > Pomiedzy 30 - 35 kobieta jest jak Indie. Goraca, wyluzowana, pewna
> swego
> > niezaprzeczalnego piekna.
> > Pomiedzy 35 - 40 kobieta jest jak Francja. W polowie zrujnowana przez
> > wojny,
> > ciagle posiada wiele miejsc, które warto zobaczyc.
> > Pomiedzy 40 - 50 jest jak Jugoslawia. Przegrala wojne i ciagle
> ponosi
> > konsekwencje bledów przeszlosci. Potrzebuje gruntownej
> przebudowy..
> > Pomiedzy 50 - 60 jest jak Rosja. Rozlegla, zimna, a jej surowy klimat
> > trzyma
> > wszelkich wedrowców z dala.
> > Pomiedzy 60 - 70 jest jak Mongolia. Z bogata i pelna podbojów
> > przeszloscia,
> > ale bez widoków na jutro.
> > Po 70 jest jak Afganistan. Kazdy wie, gdzie to jest, ale nikt nie ma
> > zamiaru
> > tam jechac.
> > Geografia mezczyzny:
> > Od 17 do 70 roku zycia mezczyzna jest jak Zimbabwe.
> > Rzadzi nim maly dyktator!
> >

MANIEK2HOOLIGAN 11-02-2009, 14:20
Czym się różni Ku Klux Klan od Nike??
... I to i to sprawia że murzyni szybciej biegają!!

Poszedł żyd do miasta po mleko i dostał z bańki

Czemu Mojżesz szedł z Żydami przez morze czerwone??
Bo wstydził się z nimi przejść przez miasto!!

Co robi dwóch małych rumunów przy kiblu?
- Bawią się klockami

Na komisariat doprowadzono trzech mezczyzn, oskarzonych o wywolanie
bojki w tramwaju. Komisarz chce ich jednego po drugim przesluchac.
Pierwszy zeznaje Murzyn: - Moja nic nie rozumiec. Moja jechac sobie
spokojnie tramwajem, i nagle mezczyzna stojaca kolo mnie dac mi
reką w buzia. Drugi zeznaje student: - Jechalem sobie tramwajem na
uczelnie. Nagle widze: wsiada Murzyn i staje kolo mnie. No nic,
Murzyn jak Murzyn, jade sobie dalej. I wtedy Murzyn stanal mi na
stopie. Mysle sobie: Murzynowi zwracac uwage to tak jakos glupio,
pewnie nie za dobrze rozumie jezyk polski, moze sam zejdzie .... Dam
mu minute. Odczekalem z zegarkiem w reku minute, a ten mi dalej stoi
na nodze. No to dalem mu jeszcze minute. Patrze, kolejna minuta mija,
a ten jak gdyby nigdy nic stoi dalej na mojej stopie. Wytrzymalem tak
cztery kolejne minuty, a poem tak sie wkurzylem, ze po prostu mu
dalem w ryj. Potem zeznaje trzeci facet: - Jade sobie tramwajem.
Patrze, przede mna stoja kolo siebie: Murzyn i student. I ten student
tak patrzy - to na zegarek, to na Murzyna. I znowu: to na zegarek,
to na Murzyna. I nagle spojrzal na zegarek i jak Murzynowi nie da w
morde! No to ja pomyslalem, ze w calej Polsce sie zaczelo

Przychodzi Murzyn do pośredniaka:
- Czy jest jakaś lekka praca dla czarnego?
- Oczywiście! Pensja 10 tys., samochód służbowy, komórka, darmowe obiady, 3-tygodniowy urlop i raz na miesiąc bilet do kina.
- Pani żartuje?!
- Tak, ale to pan pierwszy zaczął!
12-02-2009, 11:12
A ma się
Skoro się podobało to kolejny pakiet

Big Brother Jamajka
Nie doszła do skutku gdyż zgodnie z zasadami do domu BB nie można wnosić żadnych dragów. Po 2 dniach z braku bluntów 11 jamajczyków zmarło. Przeżył misjonarz z Polski.

Big Brother Chiny
Zgłosiło się 600 milionów chętnych ale KPCh zdecydowała się na 12 oddanych działaczy partyjnych. Wygrał górnik z Tin-Ton-Fun, który wyrobił 1261% normy.

Siedzą trzy psy w poczekalni u weterynarza.
Jeden mówi:
-Co tu robisz?
-No cóż,wszedł facet na posiadłość moich właścicieli.Pogryzłem faceta boleśnie no i...
-Do uśpienia?
-Do uśpienia.A ty?
-No cóż, biegł facet, myślałem,że ucieka przede mną. Dogoniłem no
i...wbiłem się w skórę a teraz...
-Do uśpienia?
-Tak jest, do uśpienia. Ej,a ty trzeci, co tu robisz. tez do uśpienia?
-No nieee...
-To co tu robisz??
-No cóż,mam młoda właściecielkę.Pochyliła się kiedyś,poniosło mnie,no i wskoczyłem na nią.Zrobiłem,co trzeba.No i...
-Do uśpienia??
-No nieee.Do przycięcia pazurków

-Czym różni się opona od Murzyna?
-Jak nałożysz łańcuchy na oponę, to nie rapuje...

Przychodzi gej do sklepu i się pyta: - Czy sa ogórki?

- Nie, nie ma - odpowiada sprzedawca. Ale mamy mizerie.
- A co Pan myśli, że ja mam dupę na żetony! - odpowiada gej.

Siedzi papuga w oknie, patrzy a tam policjant idzie po chodniku i woła:
-Ej ty niebieski!
-Co?
-Ty*****u!
Na drugi dzien papuga siedzi w oknie i wola:
-Ej ty niebieski!
-Co?
-Ty*****u!
Policjant w****iony idzie do wlasciciela papugi i mowi:
-Panie, jak ta papgu jeszcze raz tak do mnie powie to pana zalatwie.
Na trzeci dzien papuga siedzi w oknie i wola:
-Ej ty niebieski!
-Co?
-Ty wiesz co.......

Złapał murzyn złotą rybkę i ma życzenie:
- Chcę być kwiatkiem,
- A rybka na to: nie ma czarnych kwiatków,
- Murzyn: spełniaj życzenie bo cię usmażę.
Zaszumiało, zagrzmiało, murzyn został bez ****ka.
- Coś ty zrobiła!
- Czarny bez

Tata, Jaś i Malgosia pojechali na wakacje. kiedy dojechali na miejsce i weszli do pokoju w którym mieli mieszkac, okazało się, że jest tylko 1 lóżko pięrtowe. Tatuś wiec powiedział ze dzieci beda spac na gorze, a on na dole. Kiedy nadszedl wieczor Jas spytal Malgosie:
- Malgosiu zrobimy to dzisiaj w nocy?
Malgosia odpowiedziala:
- tak!tak!
na to Jas jej powiedzial:
- OK! Malgosiu to zrobimy tak: jak cie bedzie bolalo to bedziesz mowila pączek to tatuś się nie kapnie o co chodzi
- Dobrze Jasiu.
Kiedy nadeszla noc i tata juz zasnal Jas zabral sie do rzeczy:
- Pączek
- Pączek, pączek
- Pączek, pączek, pączek
- Pączek, pączek, pączek, pączek
Nagle tata się obudził:
- Jedzcie tam szybciej te pączki bo mi lukier na glowę kapie!

Przychodzi facet do spowiedzi i mówi:
- Proszę księdza, chciałem się wyspowiadać z grzechu antysemityzmu.
- Ach - powiedział ksiądz - Ale o co chodzi ?
- Bo widzi ksiądz, jak była wojna to ja przechowywałem Żyda w komórce pod obornikiem.
- Ech, ale to nie grzech to się chwali.
- Tak, tylko widzi ksiądz, ja go przechowywałem za pieniądze i wypuściłem go jak mu się pieniądze skończyły.
- Acha i co zabili go Niemcy?
- Nie, nawet nie.
- Więc co, Gestapo go dorwało?
- Nie, tylko widzi ksiądz wyszedł dwa dni temu...

Mąż zabrał żonę na pierwszą w jej życiu partię golfa. Oczywiście pierwsze uderzenie żony w piłeczkę i... okno stojącego obok pola golfowego domku zostaje rozbite. Mąż trochę się zdenerwował:
- Mówiłem, żebyś uważała, a teraz trzeba będzie tam iść przepraszać i może nawet zapłacić.
Tak więc golfiści idą do domku i pukają w jego drzwi. Momentalnie dochodzi ze środka miły głos mężczyzny:
- Proszę wejść.
Po wejściu zauważają w domku: zbite kawałki szyby, rozbitą starą wazę i siedzącego na kanapie faceta. Ten pyta ich:
- Czy to wy zbiliście szybę?
- Tak... przepraszamy za to bardzo - odpowiadają golfiści.
- Hmm... właściwie to nie ma za co. Jestem dżinem, który był uwięziony w tej wazie kilkaset lat. Teraz powinienem spełnić 3 życzenia. Nie obrazicie się jak spełnię wam po jednym sam zostawiając sobie jedno na koniec?
- Nie, tak jest świetnie - odpowiada mąż. - Ja bym chciał dostawać milion dolarów co roku...
- Nie ma problemu - mówi dżin. - Do tego gwarantuję, że będziesz bardzo długo żył. A ty młoda kobieto, czego chcesz?
- Chciałabym mieć ogromny dom w każdym państwie, każdy z najlepszymi na świecie służącymi...
- Mówisz i masz - odpowiada dżin. - Do tego obiecuje ci, że do żadnego z nich nikt się nigdy nie włamie.
- A jakie jest twoje życzenie dżinie? - pyta małżeństwo.
- Ponieważ tak długo byłem uwięziony, nie marzę o niczym innym jak o seksie z tobą - zwraca się do kobiety dżin.
- I co ty na to kochanie? - pyta mąż. - Mamy tyle kasy i domy... może się zgódĄ?
Tak więc kobieta z dżinem idzie na pięterko... Całe popołudnie się kochają. Dżin jest wręcz nienasycony. Po 4 godzinach nieustannego seksu dżin złazi z kobiety, patrzy jej prosto w oczy i pyta:
- Ile macie lat, ty i twój mąż?
- Oboje mamy po 35.
- Coś ty!? 35 lat i wierzycie w dżiny???

Szkoła w Tel-Awiwie. Trójka dzieci z 1 klasy stoi przed ostatnią szansą aby otrzymać promocję do drugiej klasy.
Przepytuje je dyrektor:
- Moshe, przeliteruj słowo "TATA"
- T-A-T-A
- Świetnie! Zdałeś!
- Juda, przeliteruj słowo "MAMA"
- M-A-M-A
- Doskonale! Przechodzisz do drugiej klasy..
- A teraz ty Ahmed..
- Przeliteruj proszę.... "DYSKRYMINACJA OBCOKRAJOWCÓW W ŚWIETLE KONSTYTUCJI STANÓW ZJEDNOCZONYCH AMERYKI "....

szav 12-02-2009, 20:39
Idzie dwóch skinow, wygoleni, az sie galce swieca, glany wyczyszczone, i nagle jeden puka drugiego:
- Ty!
- Co!?
- Zobacz!
- Co?
- Żyd!
- Gdzie?
- No tam!
- Kurde, Żyd rzeczywiście.
- No to chodźmy mu przywalić!
Prują do tego Żyda, ale tak jakoś coraz wolnej, bo Żyd wygląda jak wygląda: rumiany, dwa metry, szeroki w barach, no i tak lecą co raz wolniej i wolniej, w końcu ten jeden mówi:
- Ty, on jeszcze nam przywali!
- Nam?! A za co?

Spotykają się dwa dwa karki
i jeden do drugiego mowi
te, co robisz w sylwestra ?
- a drugi : biceps i tricceps ...

Czterech karkow jedzie swoim nowiutkim AUDI A4.
W pewnym momencie walnął w nich maluch!
•Wkurzeni wysiedli z AUDIKA.
Po podejściu do drzwi malucha jeden z nich wybił szybę i wyciągnął przez nią kierowcę malucha i mówi: - No, to teraz będzie wpierdziel... - Ależ panowie, to nie jest sprawiedliwe, ja tu jestem sam, słaby, mały a was jest czterech... Chlopaki odwrócili się by omówić sytuację i po chwili odwracają się i jeden z nich mówi: - No dobra, to Basior i Grucha są z tobą..

Policjant zatrzymuje czarne BMW. Ze środka wysiada 'karczek': szeroki w barach, łysy, -Imię? - pyta policjant. -Rysiek - odpowiada chłopak. -Nazwisko? - pyta ponownie policjant. -Grzesiak. -Adresik? -No oczywiście oryginalny - Adidasa.....

ondansetron 12-02-2009, 22:05
Mówi Jezus (sprawa z jawnogrzesznicą) : Kto z was bez grzechu jest niech pierwszy rzuci w nią kamień...
I nagle kamień przelatuje i wali w jawnogrzesznicę.
Jezus: Matka, mówiłem, żebyś się nie wtrącała...

Młody ksiądz spowiada po raz pierwszy. Przychodzi dziewczyna:
- Ciągnęłam druta.
Ksiądz zaaferowany nie wie co powiedzieć i biegnie do ministrantów i pyta:
- Co proboszcz daje za ciągnięcie druta?
- Po Snickersie...

MANIEK2HOOLIGAN 13-02-2009, 8:50
siedzi Jezus z Ojcem i ogladaja TV , nagle dzwoni dzwonek , Jezus wstaje otwiera, patrzy ...a tam Allah.
Odwraca sie do ojca i pyta:
- Stary ?? zamawiales Kebab ??

Co robi Zydówka w piecu? - Kremuje sie.

Jak sie nazywa Zyd rozbójnik? - Rabin Hood.

Wystapil Zyd z szeregu i cos mu do lba strzelilo.

> Poszedł gość na disco. Wpada, rozgląda się - przy stoliku
> siedzi całkiem fajna dziewczyna. Pyta, czy się może przysiąść.
> - Oczywiście, ale jest taka sprawa... jestem inwalidką, na
> wózku rozumiesz... Chłopak patrzy - rzeczywiście. Ale
> nic,...mówi
> że mu to nie przeszkadza. Tak siedzą, rozmawiają, popijają
> drinki w pewnym
> momencie gość mówi:
> - Słuchaj, może zatańczymy?
> - Jak to, przecież ja na wózku, nie mogę...
> - Nie szkodzi, jakoś to będzie
> I faktycznie, wyjechał z tym wózkiem na środek tańczą, kółka
> się z piskiem kręcą na parkiecie. Po tańcu zmęczeni wyszli na
> świeże
> powietrze. Tam romantycznie, księżyc, gwiazdy, gadka-
> szmatka,chłopak zaczyna
> się ostro do niej dobierać.
> Dziewczyna się nieco opiera:
> - Ja nie mogę, zobacz sam, paraliż, wózek...
> - Spoko spoko. Przewieszę cię przez płot, poradzimy sobie I
> tak właśnie zrobił. Przewiesił ją przez płot, zerżnął, ubrał,
> posadził z
> powrotem na wózek i wjechali do środka. Tam dziewczyna w płacz.
> Gość
> zaniepokojony pyta:
> - Co jest Co ci się dzieje?
> - Bo... to... pierwszy raz... - mówi przez łzy dziewczyna.
> - Co ty mówisz, przecież czułem, ze nie pierwszy raz!
> -Pierwszy raz ktoś mnie potem zdjął z płotu.

Siostry Williams siedzą przed meczem w szatni. Nagle Venus mówi:
- Wiesz, co? Ojciec chyba dosypuje nam sterydów do żarcia...
- Skąd wiesz?
- Zaczęły mi rosnąć włosy tam, gdzie ich wcześniej nigdy nie miałam.
- A gdzie na przykład?
- No, na przykład na jajach...

Dlaczego kobiety robią sobie kolczyki w pępku??
Żeby mieć gdzie na starość zawiesić choinke zapachową

Jaka jest różnica między czarną a białą kobietą?
-biała jest na okładce Playboya a czarna na okładce National Geographic

dzieci w obozie koncetracyjnym wyciagaja rece przez siatke odzielajaca ich od niemcow i widza hansa i krzycza:
Hans pobaw sie z nami prosze !!
na to Hans:
no dobrze
wyciaga kose i upier**** im paluchy
dzieci krzycza w niebogłosy a Hans
Kosi Kosi Łapki

Przychodzi Hitler pod bramy niebios, puka, otwiera św. Piotr.
Hitler - Ja chciałem się dostać do Nieba.
Piotr - Ale ty tyle ludzi zabiłeś, przykro mi, nie mogę Cie wpuścić.
H - Ale ja mam Stalowy Krzyż Zasługi.
P - Nic mi o tym nie wiadomo, spytam sie Jezusa, może on cos o tym wie.
Idzie św Piotr do Jezusa i zaczyna:
P - Hitler przyszedł, chce wejśc do Nieba.
J - Nie ma mowy, co on ocipiał? Tyle ludzi przecież pozabijał.
P - No właśnie, ale on mówi że ma Stalowy Krzyż Zasługi.
J - Nic o tym nie wiem, lepiej spytam sie ojca.
Jezus poszedł do Boga.
J - Tato, Hitler przyszedł i chce wejśc do Nieba.
B - K***a, poj****ło go, co on odp****la, przecież tyle ludzi zabił.
J - No właśnie ale on coś wspomina o Stalowym Krzyżu Zasługi.
B - I co, pewnie z nim chce tu wejść, k***a, kto teraz bedzie ten krzyż nosił?
J - Chyba ja Ojcze...
B - K***A, TY? ŻELAZNY CHCESZ NOSIĆ JAK POD SWOIM DREWNIANYM SIE 3 RAZY WYJE.BAŁEŚ?

DobryChlopak 85 13-02-2009, 8:50
Ile macie lat, ty i twój mąż?
- Oboje mamy po 35.
- Coś ty!? 35 lat i wierzycie w dżiny??

Sebas 13-02-2009, 8:50
Z serii najslynniejsi:) :
Najslynniejszy Arab? Abdul Wisi Mulaha...
Anglik - John Jonderbrak
Rusek - Ivan Jebiedrvienko
Japonski Pilkarz - Kiwa Jakotako
Japonski Karateka - Mlucikury Nabo Saka
Japonski Judoka - Makaca Jebie Deski
Koreanski tenisista stolowy - Hui Mi Peng
Hiszpan - Don Pedro Jebieraz
Zulus - Makutas Posampas
Gruzin - Kalma Nawardze
Rumunski policjant - Szczypopasku
Rumunski posel - Dajepsom Wlasku
Polak - Szczydoniecki
13-02-2009, 15:35
Holender - SkurwensenFrancuski aktor - Lal Namur
Francuska Aktorka - Tre Morde

MANIEK2HOOLIGAN 13-02-2009, 17:48
Jaka jest różnica między rosyjską prostytutką,a pizzą?
Pizzę można zamówić bez grzybów.

Rozmawia dwoch kolesi:
- ty sluchaj, zmotalem nowy sposob na komary...
- ta? a co robisz?
- wystawiam tesciowa przed dom i ja gryza komary, a nie nas...
- matko, to ona sie zadrapie na smierc!
- spoko spoko, ona jest sparalizowana...

Dwaj mężczyźni rozmawiają:
-Na co umarła twoja teściowa?
-Zatruła się grzybami.
-To dlaczego miała wszystkie zęby powybijane?
-Bo żreć nie chciała!!!

Przychodzi lekarz do pacjenta w szpitalu po operacji i mówi:
Mam dla pana dwie wiadomości: dobrą i złą. Od której mam zacząć?
Na to pacjent:
Niech będzie od tej złej.
Musieliśmy Panu amputować obie nogi.
A jaka jest ta dobra wiadomość?
Pacjent z łóżka obok chce kupić pana kapcie.

Podpływa statek pod rosyjską bandera do portu , na dziobie jakiś marynarz z cumą i krzyczy do gościa na brzegu rzucając mu cumę
-DZIERŻYJ LINU !! , koleś na brzegu nic , cuma wpadła do wody . Ruski zwija linę i krzyczy:
-Gawari pa Ruski ? kolo na brzegu nic.
-Was du spreich Deutch ? kolo na brzegu nic
-Vous parlais Francais ? kolo na brzegu nic
-Do You speek English ?
-Yes I do. - odpowiada ten z brzegu
- No to dzierżyj linu !

Globus 13-02-2009, 22:23
Przychodzi Tygrysek do Kubusia i mówi:
- był u mnie Krzyś, przyniósł 10 beczek miodu, czyli po 8 na głowę.
Na to Kubuś:
- przecież 10 na pół to wcale nie jest 8!!!
Tygrysek:
-***** mnie to obchodzi, ja swoje 8 zjadłem!

Jasio przybiega do mamy i mowi:
- Mamo, mamo, widzialem jak tatus robil cos z pokojowka.
- Tak, a co takiego?
- Najpierw ja całowal, a potem dotykal... Potem poszli do gabinetu, rozebral ja i wsadzil...
- Dobrze, synku, w niedziele, podczas kolacji opowiesz to, zeby wszyscy wiedzieli.
Nadeszla niedziela, rodzina przy stole i mama daje znak Jasiowi zeby zaczął mowic.
Jasio:
- No wiec tatus całowal i dotykal pokojowke, pozniej zabral ja do gabinetu,
rozebral i wsadzil... Wsadzil... Mamo jak się nazywa to co ssiesz szoferowi?

Nad rzeką, obok farmy siedzi krowa i pali trawkę. Podpływa do niej bóbr, wychodzi na brzeg i pyta:
- Te, krowa, co robisz?
- Aaaa, widzisz bóbr, jaram i jest OK.
- Daj trochę, jeszcze nigdy nie kurzyłem...
- Jasne! Ciągnij macha bracie!
Bóbr wciągnął dym i od razu go wypuścił. Na to krowa:
- Stary, nie taaak! Patrz: ciągniesz macha i trzymasz go w płucach dłuższą chwilę. Zresztą - wiesz co? W tym czasie jak wciągniesz, przepłyń się kawałek pod wodą w dół rzeki, wróć tu i wtedy wypuść powietrze. I mówię ci będzie OK.
Jak uradzili tak zrobili. Bóbr się zaciągnął, płynie pod wodą, ale już po kilku chwilach zrobiło mu się happy. Wyszedł na brzeg po drugiej stronie rzeki, walnął się na trawę i orbituje. Podchodzi do niego hipopotam i pyta:
- Te bóbr, co robisz?
- Aaaa, widzisz hipciu, fazuję sobie troszke...
- Daj trochę stuffu, ja też chcę.
- Podpłyń na drugi brzeg do krowy - ona ci da.
Hipopotam podpłynął w górę rzeki, wychodzi na brzeg, a krowa wywaliła gały i krzyczy:
- Bóbr, k..wa, WYPUŚĆ POWIETRZE!

j.zuzia 14-02-2009, 03:07
Rozmowa dwóch Polaków przed sklepem monopolowym.
- Wezmę dwie.
- Weź jedną, tyle nie wypijemy...
- Wezmę dwie, damy radę.
- Nie damy, zobaczysz.
- Damy radę. Biorę dwie ...
Wchodzi do sklepu:
- Poproszę skrzynkę wódki i dwie lemoniady

>